[ * ] [ 3 / b / cp / r+oc / waifu / wiz ] [ btc / c / c++ / fso / h / kib / ku / lsd / psl / sci / trv / vg ] [ a / ac / fr / hk / lit / mu / tv / x ] [ med / pr / pro / psy / sex / soc / sr / fa ] [ chan / meta / rcp ] [ szukaj ] [ Chan Wiki ]

/mu/ - Muzyka

Nazwa
E-mail
Temat
Komentarz
Plik
Osadź
Hasło (do usuwania postów)

Regulamin | TOR | IRC | CyTube | Komturcode | Online: | Aktywne fredy: | Aktywne boardy:

 No.200

kawałki wywołujące dla nas bardzo silne i konkretne skojarzenia nić pędź
embedrel
>wracanie w podbazie późnym wieczorem górskim autobusem ze stoku narciarskiego

 No.201

>jest ciemno, wjeżdżasz właśnie wyciągiem na górę stoku w bukowinie tatrzańskiej, i nagle po tym kawałku słyszysz z radia wiadomość że się rozjebała columbia

 No.202

>dowiadujesz się o pierwszej podbazowej wycieczce ale jesteś spierdolonym gówniakiem i się boisz jechać

 No.204

>letni wieczór zaraz po obronie licencjatu, siedzisz sobie skopcony na działce w domku drewnianym, czytasz sobie przed snem, jesteś z siebie zadowolony i jest fajnie wtenczas

 No.205

>końcówka zeszłego lata, żyjesz czasem swojego życia w rutynie pobudka o 5, potion cukrowo-białkowy i kupsko, ćwiczenia siłowe na balkonie, lufa i drugi potion w trakcie stretchingu, kurzenie cały dzień do monitora i oglądanie inb antycovidowych na żywo, jest bardzo fajnie wtenczas

 No.207

>>204
>te same wakacje na działce, znowu wieczór, miałeś podlać trawę żeby nie zdechła bo starzy kazali, ale zaczęło lać, więc przechodzisz do następnego punktu programu, czyli czytania sobie na werandzie pod bluszczem w kolorze okładki "cienia rasputina" khoury'ego pijąc dobre browary i popalając lufę, życie jest piękne

 No.208

>masz 17 lat, nadal zakochany w swojej fztce która 4 lata temu wolała całować sie i prawdopodbnie ruchać z alfa seba z twojej "paczki znajomych", kolejne lato i wakacje ty pijesz browarka na działce jednego z seb pod jego nieobecnosc ale inne seby rozpierdalajace działke i ruchajace na wycieraczke od domku najlepsze, nadal sa dobrymi kolegami xDi dowiadujesz sie że dzisiaj ona tez przyjdzie.

 No.209

>1 albo 2 w nocy, wakacje przed licbazą, wisisz którąś noc z rzędu na gg z loszką, w której jeszcze nie wiesz że się właśnie zakochujesz i z którą nie wiesz ile się spierdoli za kilka miesięcy, świeżo po wyprowadzce z patodzielnicy, z euforią odkrywając że ludzie w gruncie rzeczy nie są wszyscy tacy źli jak ci z którymi miałeś do czynienia do tej pory

 No.210

>grudzień 2005, zaczynasz grać w peję i bijesz cave raty w kanalizacji rooka, powoli dojrzewając do świadomości, że gimbaza też będzie chujowa mimo że miało być bardzo inaczej

 No.211

>tydzień po obronie magistra, z godzinę temu wysiadłeś z pociągu w gdyni, jesteś na rowerze, w końcu trafiłeś na polną drogę na którą miałeś trafić, jest piękna pogoda, a przed tobą jakieś 70 kilometrów nakurwiania solo do karwii bliskimi okolicami wybrzeża, jest zajebiście

 No.212

>wieczór zimą 2021, parę tygodni wcześniej wprowadziłeś się do swojego nowego mieszkania, nie działa ogrzewanie, ale ty tbw, siedzisz sobie po ciemku pod ciepłym kocem, popijasz miętę i obserwujesz śnieżycę za oknem

 No.214

>końcówka września, widzisz że album embedrel właśnie wyciekł, czekałeś na niego z chujem w łapie cały rok, więc ściągasz go w trymiga i idziesz z lufą w ustronny kawałek lasu opodal drogi szybkiego ruchu, jest ciemno, spacerujesz sobie słuchając, obserwujesz pędzące w tę i wewtę samochody, uwielbiasz to ciepłe brzmienie gitar, jest bardzo comfy, kawałek embedrel jest tak zajebistym zakończeniem płyty że na koniec solówki masz dosłownie łzy w oczach ze szczęścia

 No.215

>jesteś na lotnisku w Denver po 3 miesiącach work and travel, właśnie dowiedziałeś się, że przegapiłeś swój lot, ale miła pani w bramce powiedziała ci że nic nie szkodzi, bo to wewnętrzny pasażerski i jest parę pustych miejsc w kolejnym za godzinę, siadasz w pustej poczekalni i bierzesz m&msy z automatu, odpalasz z nudów internet i widzisz że właśnie wyszedł singiel embedrel, puszczasz na słuchawkach i żałujesz że ta płyta nie wyszła kilka lat wcześniej, bo byś ją wziął na wakacje w licbazie jadąc pks-em nad morze z plecakiem pełnym jaboli

 No.217

>wakacje po licencjacie, godziny poranne, jesteś na działce, spacerujesz sobie lasem, nie masz żadnych zobowiązań wobec świata, napierdala słońce i czuje bardzo dobrze

 No.220

zajebcie mnie za normizm
>rok 2016, koncówka defeków i szczyt twojej depresji spowodowanej wątpliwościami co chcesz robić w życiu i ciśnieniem ze strony starych abyś został chuj wie kurwa kim. Jest godzina 1 w nocy, lezysz w ciemnym pokoju na łózku i myślisz po co to wszystko.

 No.221

>>220
Przeszło ci?

 No.223

>>221
ani troche, czasami mam sinusidy zajebistego muhomora i wrazenia ze moge wszystko ale czesciej jest ponizej skali i mocna depresja

 No.224

>ferie w drugiej gimbazy, apogeum poczucia wyobcowania i samotności, jest ciemno, idziesz solo przez opustoszałe uliczki rabki zdrój, pizga mrozem ale ty nie wziąłeś czapki, kurtki, ani kaleson, bo chciałeś wyjść tylko zrobić krótką rundę ale ci się odwidziało i zrobił się dwugodzinny spacer bo chcesz za wszelką cenę załazić doła

 No.225

>ferie w licbazie, patrzysz z balkonu ośrodkowej kawiarni na oświetloną drogę i samochody w oddali, w sumie czuje ciepło i comfy, ale smuci cię rozkmina że ludzie z nowej szkoły którzy mieli podobne zainteresowania do twoich mieli dużo ciekawsze i pełniejsze życie w gimbazie bo nie dorastali w gównodzielnicy i zawierali przyjaźnie z rówieśnikami zamiast się ich bać

 No.226

>wakacje po 1 roku defeków, starzy wyjechali z siostrą na 2 tygodnie i zostałeś w domu tylko z dziadkiem, więc kupiłeś dużo huehuehów i sobie inbujesz po nocach bez przypału do monitora albo jeździsz porobiony po podmiejskich lasach i czujesz dobrze jak nigdy dotąd

 No.228

>1 w nocy, późny 2011, lurkujesz 420chana mieszkając u rodziców, kopcisz od 23 bo dopiero wtedy starzy śpią, czujesz że w końcu znalazłeś internetowy dom, postujesz w bwh fredach, podbijasz ten słynny SLAYER, czytasz sobie do tego SCP i jest fajnie wtenczas

 No.229

>letni wieczór, siedzisz w swoim pokoju na erasmusie po kolejnym udanym dniu i nie możesz się nadziwić, że mija kolejny miesiąc a ci wszyscy ludzie tak po prostu cię nieironicznie lubią, dochodząc do wniosku, że urodziłeś się w niewłaściwym kraju

 No.231

>>211
>te same wakacje, zjechałeś przejebany kawał lasu, jesteś zmordowany jazdą z dwoma plecakami, ale w końcu dojechałeś do pasa wakacyjnych miejscowości gdzie regularnie widzisz morze i jakieś zalewy na kiju, właśnie zaliczyłeś przerwę na coś do żarcia, patrzysz na żaglówki i szczęśliwe rodziny z gówniakami i cieszysz się jak debil, że przed tobą jeszcze drugie tyle trasy

 No.232

Wstaje 6:30 ogarniam sie w chwile i jem szybka kanapke od moje maminy i wyruszam z chaty odpalajac zajebanego jej szluga aby zdazyc na busa o 7:10. Na przystanku masa ludzi jak zawsze. W autobusie jade tym samym miejsce co ostatnie 2 lata i wysiadam w tym samym miejscu co zawsze. Lapie sie z ziomkami z innej szkoly jest chwila przed 8 a my jaramy blanta i po tym kazdy idzie w wlasna strone.

Bardzo tesknie za tymi patologicznymi czasami. Dziecko alkoholikow here i wystruganie 20zl na paczke fajek to bylo cos. Teraz zarabiam niewyobrazalne dla mnie wtedy pieniadze i chuj nie mam tyle szczescia co jarajac sie rapem i jarac blanty z paczka ehhhhhhh

 No.233

>>232
O a bonesa duzo sluchalem na pierwszym roku studiow kiedy rzucila mnie loszka. Loszka typu duze cycki, blondynka slodkie minki. Najgorsze 'vi anony jest to ze do teraz za nia tesknie a obecnie mam inna kobiete. Wmawiam sobie ze po prostu pierwsza milosc jest na cale zycie :3 Co ja wtedy odpierdalalem do glowa mala, ale juz za to zadna suka nie bedzie mnie miala do okola palca.

 No.234

>wiosna pierwszego roku defeków, idziesz sobie z tramwaju na lektorat do azbestowego kloca na browarnej i cieszysz się że jest ciepło i się śnieg topi

 No.235

>brak konkretnego wspomnienia, po prostu vibe spokojnego osiedla z lat 70 gdzie mimo powierzchownej biedy wszystko wygląda pozytywnie, ludzie są dla siebie mili i nie ma gdzie dostać wpierdolu

 No.236

nk playliste

 No.237

> jest ciemno jak w dupie u murzyna i w alejce zastrzelili op ojca bo był pedałem

 No.238

>latasz sobie śmigłowcem nad liberty city przy zajebistym zachodzie słońca



[Powrót][Do góry] [Catalog] [Post a Reply]
Usuń post [ ]
[ * ] [ 3 / b / cp / r+oc / waifu / wiz ] [ btc / c / c++ / fso / h / kib / ku / lsd / psl / sci / trv / vg ] [ a / ac / fr / hk / lit / mu / tv / x ] [ med / pr / pro / psy / sex / soc / sr / fa ] [ chan / meta / rcp ] [ szukaj ] [ Chan Wiki ]