[ * ] [ 3 / b / cp / r+oc / waifu / wiz ] [ btc / c / c++ / fso / h / kib / ku / lsd / psl / sci / trv / vg ] [ a / ac / fr / hk / lit / mu / tv / x ] [ med / pr / pro / psy / sex / soc / sr / fa ] [ chan / meta / rcp ] [ szukaj ] [ Chan Wiki ]

/cp/ - Chłodne Pasty

Nazwa
E-mail
Temat
Komentarz
Plik
Osadź
Hasło (do usuwania postów)

Regulamin | TOR | IRC | Peja Gała | CyTube | Komturcode | Online: | Aktywne fredy: | Aktywne boardy:

File: 61deb878f1ec1.vichan.jpg (17,08 KB, 500x500, aestheticghostgirl.jpg) ImgOps Exif Google

 No.480

Siedziałem i przysypiałem na zużytym i śmierdzącym kurzem narożniku wpatrując się w stary telefon komórkowy, robiło się coraz później, mocno po północy. Radio cicho grało jakieś manieczki w rogu pokoju a ja niemogłem doczekać się sygnału nadchodzącej wiadomości, wreszcie jest: "Przyjedź po nas za 15 minut". Rozbudziłem się i wstałem pełen energii wiedząc że im prędzej wrócę tym szybciej będę mógł iść spać.
Odpaliłem starego Forda i ruszyłem do pobliskiego miasteczka, słabo oświetlona droga prowadziła przez kilka małych miejscowości i wsi. Po niedługiej podróży dojechałem do klubu z którego miałem odebrać mojego kuzyna z koleżankami, po chwili oczekiwania z niewielkiego tłumu przy wejściu wynużyła się mała grupka - on w stanie lekkiego upojenia wsiadł na tylne siedzenie razem z jedną z dziewczyn, następna usiadła z przodu obok mnie. Kuzyn od zawsze starał się rozpocząć intymne relacje z tą dziewczyną na tylnej kanapie, niestety robił to wyjątkowo nieudolnie, może i nawet gorzej ode mnie.
Ja natomiast nawiązałem płytki dialog z moją drugą pasażerką, niska, szczupła, kręcone blond włosy, duży nos, bardzo silny zez w jednym oku, cóż… przynajmniej pachniała dobrze, jak ta słynna mityczna dziewczyna z sąsiedztwa, tanie perfumy grały na mojej fantazji swoją słodką wonią, a ona wyraźnie dawała mi znać że jest zainteresowana moją osobą. Było to dla mnie ekstremalnie niespotykane ale wyjątkowo dobrze zachowałem swój luz, może dlatego że byłem już mocno zmęczony i naprawdę nie zależało mi na niej.
Przejechałem przez moją miejscowość i byłem w połowie drogi do sąsiedniego miasteczka gdzie obie dziewczyny mieszkały, noc powoli zamieniała się w poranek a wschodzące słońce na tle czystego letniego nieba pozwoliło mi dokładniej przyjrzeć się mojej pasażerce, niestety nie było zbyt dobrze, sytuację jedynie ratowało jej ciało, świetna figura, smukła z idealnymi zakrętami w odpowiednich miejscach, skóra jędrna i pachnąca. Makijaż bardzo mocno pomagał, tania biżuteria też dodawała ogólnego uroku, całość wydawała się delikatna i przyjemna, gdyby tylko ta twarz była inna, eh…
Odstawiłem obydwie koleżanki do domu i ruszyłem razem z kuzynem w drogę powrotną, w trakcie nasłuchałem się całej maści porad w temacie związków damsko-męskich, biorąc pod uwagę że mój kuzyn właściwie nigdy nie był z kobietą to miał wyjątkowo dużo rad do zaoferowania w tej sferze.
Ja myślałem o brzydkiej blondynce, jej słodki zapach zainfekował moje myśli i z jakiegoś powodu czułem potrzebę spędzenia więcej czasu w jej towarzystwie. Wszystko wskazywało na to że już niedługo będę miał kolejną okazję gdyż mój kuzyn opowiedział mi o imprezie ogranizowanej w domu jego znajomego, zaproszone będą ów koleżanki i kilka innych osób, ja jako kierowca z samochodem naturalnie również zostałem zaproszony…

 No.481

Nowe vi to jest, kurwa, najlepszy czan, właśnie dzięki nadreprezentacji anonów pastowiczów

 No.482

Jedna seria dopiero co się skończył. a, inny anon wkroczył żeby rozpocząć własną. Jak ja kocham Vi, /cp/ to najlepsze, co spotkało heny.

 No.483

>>482
>anon tłumacz znienacka wrzuca po 2 miechach 3 posty żeby zamknąć rok
>bez wytracania tempa anon reklamiarz robi popularną serię
>ledwo tamta się kończy i już następny
ta linia czasowa jest dla mnie najlepsza xD

 No.484

>>483
Nie zapominajmy o samym początku. Jeden anon zapostował pastę o golemie Prządło, root zakłada /cp/ i w dosłownie jebane pięć minut drugi anon zaczął wrzuca opowieść o Kojtyle i Hirołsach.
Ale teraz z tymi seriami, które przypadkowo aktywują się jedna po drugiej, to mamy prawdziwe szczęście. Cieszę się jak cholera z tego, że mamy tu tylu twórczych anonków. Jest tu po co zaglądać każdego dnia

 No.490

File: 61e1520cab386.vichan.jpg (146,03 KB, 1280x851, aestheticdrive.jpg) ImgOps Exif Google

>>480

- Gdzie jest klucz od kibla? – zapytałem kuzyna który kończył golenie w kuchni. Jego mieszkanie było bardzo małe, korytarz z kuchnią i dwa małe pokoje z czego jeden wcześniej zamieszkiwany był przez moją babcię, zmarła już ponad rok temu ale ciotka nie jest na razie zainteresowana sprzątaniem dobytku swojej matki, wciąż woli męczyć się na jednym pokoju razem z dorosłym synem w mieszkaniu bez łazienki. Pozytywem jest natomiast to że chociaż uchylili drzwi do tego pokoju. Przez szczelinę powolutku uwalnia się zapach starości: ta natychmiast rozpoznawalna woń zagrzybiałych ubrań wymieszana z chłodnym potem, rzutem oka dostrzegłem stary tapczan zakryty PRL-owskim kocem zdobionym złotymi frędzelkami. Najwięcej jednak uwagi przykuł stary kredens stojący pod ścianą, wiele półek, szuflad i szafek na pewno skrywa różniaste interesujące artefakty.
- Wisi przy drzwiach… kurwa – odparł zażenowanym głosem zacinając się żyletką kolejny raz. Kuzyn ma 22 lata, cztery lata starszy ode mnie ale fizycznie trzęsie się podczas golenia na myśl o dzisiejszym wypadzie, może dlatego że nie raz już uczęszczał na imprezy organizowane przez Jasia - swojego kumpla z liceum, i dokładnie wie jakie ekscesy nas czekają. A może po prostu podniecenie miesza się ze strachem przed porażką w kolejnej próbie podrywu Agnieszki o której względy zabiega od kiedy pamiętam.
Korytarz był ciemny do tego stopnia że ciężko było mi trafić kluczem do dziurki, dopiero co sikałem przed wyjazdem z domu ale nerwy trochę też i mnie dopadły, no i pomyślałem sobie że pytanie o toaletę zaraz po przybyciu na miejsce będzie troszkę nieeleganckie, wszak w relacjach międzyludzkich najważniejsze jest pierwsze wrażenie. W kiblu jest jedno małe okienko ale jest tak brudne że prawie nie przepuszcza światła, ledwo widzę klozet który jest na tyle zasyfiony że brzydzę się do niego sikać, smród jest nie do wytrzymania.
– Ja pierdolę – pomyślałem
– Jak oni mogą tak żyć?
Po drodze szybki przystanek w Plusie gdzie zakupiliśmy wódkę, piwo, kilka najtańszych kiełbas i chleb, podobno będzie klasyczne ognisko w ogrodzie Jasia.
Jest już mocno po czwartej i ulice zaczynają szybko pustoszeć, to ten magiczny czas kiedy ludzie wrócili do domów z pracy czy z zakupów i teraz kończą obiad i zaczynają szykować się do wyjścia lub do przyjmowania gości. Robi to zawsze na mnie ogromne wrażenie kiedy w środku sobotniego słonecznego dnia miasto pustoszeje na te parę godzin aby pod wieczór znów tętnić życiem.
Podczas podróży jak zwykle damsko-męskie rady kuzyna, jak to możliwe że ten człowiek trwa w tak zakłamanym stanie umysłu? Czy naprawdę myśli że wie wszystko o kobietach? Co upoważnia go do wygłaszania lektur na ten temat? Może właśnie ludzie tacy jak ja, siedzące cicho pizdy przytakujące do każdej usłyszanej teorii, niewyczerpani słuchacze stanowiący źródło komfortu psychicznego dla nieudaczników? Dobrze że wypaliłem nową płytkę na ten wyjazd, kompilacja najlepszych kawałków Sylver, Lasgo i Milk Inc. Tuba basowa zajmująca większość miejsca w bagażniku zdaje egzamin i zagłusza większość wypocin mojego kompana, powoli dojeżdżamy na miejsce, czas podgłośnić na maksa. Niech myślą że przyjechał reprezentant lepszego życia, niech patrzą i zazdroszczą, niech pragną, niech pożądają.
Widzę nasze pasażerki, stoją przy wejściu do bloku z wielkiej płyty. Agnieszka to niewysoka brunetka średniej urody z lekko męską budową ciała, zero zainteresowania z mojej strony, nie rozumiem co kuzyn w niej widzi ale w tym samym czasie akceptuje fakt że sam zostałem zaintrygowany Brzydką Blondynką która okuła się dzisiaj w obcisłe dżinsowe spodnie, białą koszulkę oraz dżinsową kamizelkę… nie jest najgorzej. Po drodze do Jasia gadka była bardzo płytka, ja w zasadzie milczałem lekko zawstydzony obecnością blondynki, kuzyn męczył Agnieszke anegdotami ze studiów które tylko jemu wydawały się zabawne, trochę irytował mnie tym że kazdą opowieść kończył wymuszonym, gardłowym śmiechem. Nie potrafiłem zrozumieć jak to możliwe że facet cztery lata starszy ode mnie a pięc od naszych pasażerek zachowuje się tak drętwo, wstyd zamknął mi usta a żal motywował jedynie do uśmiechów.
Wreszcie dotarliśmy na miejsce, muszę powiedzieć że jestem pod wrażeniem: parterowy dom w niemieckim przedwojennym stylu z dużym ogrodem na końcu którego płynie rzeczka. Pierwszy raz spotkałem się z tym żeby ktoś miał rzekę w ogrodzie, ognisko w takim otoczeniu zapowiada się bardzo klimatycznie.
Pierwszy z domu wyszedł jeden z gości, brat Agnieszki i wspólny znajomy Jasia i kuzyna. Wygląda na to że tylko ja i blondynka jesteśmy z zewnątrz gangu, może to i nawet lepiej. Kuzyn przekazał mu nasze zakupy podczas kiedy z domu wyszedł Jasiu: średniego wzrostu ale świetnie zbudowany, starannie przystrzyżona broda, śnieżno białe zęby, łysa głowa, szorty i biała koszulka na którą narzucił czerwoną flanelę. Calość wyglądała bardzo dobrze, jak wyluzowany ziomek z amerykańskiego filmu. I ten zaraźliwy uśmiech, nie schodzący z twarzy, jeden z tych ludzi przy których automatycznie czujesz się lepiej, bezpieczniej.
Jasiu podszedł do mnie wręczając otwarte piwo i na moją wyciągniętą ręke zareagował braterskim objęciem co wywołało we mnie ogromne zdziwienie gdyż doświadczyłem tego pierwszy raz w życiu. Nie zwracając uwagi na przywiezione dziewczęta Jasiu zaprosił mnie do ogrodu.
Impreza przebiegała bardzo grzecznie, nie udzielałem się za bardzo poza odpowiadaniem na pytania, blondynka natomiast była bardzo aktywna, w ciągu kilku minut znaleźli wspólny język z Jasiem, ona uwielbia się śmiać, on jest idealnym gospodarzem z niewyczerpanym zasobem anegdot i żartów. W mojej głowie panował konflikt, z jednej strony w ogóle nie zależało mi na niej ale z drugiej czułem lekką nutę zazdrości że bawi się tak dobrze z Jasiem, a nie ze mną. Wieczór zaczął robić się coraz zimniejszy i siedząca obok mnie blondynka zaczęła narzekać na chłód, zaproponowałem jej moją kurtkę co bardzo szybko zaakceptowała lecz nie wyciągnęła ręki po odzież, wtedy poczułem adrenalinę na języku, Brzydka Blondynka chciała żebym JA nakrył ją moją kurtką… z trudem ukrywałem swoją ekscytację, drżące dłonie delikatnie położyły ubranie na jej barkach a ona podniosła głowę i spojrzała lekko do tyłu, prosto w moje oczy, delikatnie uśmiechając się wyszeptała – dziękuję. Serce wali jak młot, ręce się pocą: nie doświadczyłem nigdy takiej bliskości z dziewczyną, chciałbym aby ta chwila trwała wiecznie bo moment przeładowany był seksem i czułem się jakbym właśnie doszedł z jakąś piękną modelką. Po chwili uświadamiam sobie jak poważnie jestem zacofany w tych sprawach, muszę się ogarnąć zanim będzie za późno.
– Dobra, czas przenieść się do środka! – oświadczył Jasiu, wieczór jeszcze młody a wypity alkohol dopiero zaczął dawać o sobie znać, noc będzie długa…

 No.491

>>490
Przypomniał mi się klimat pierwszych takich imprez jak jeszcze mieszkałem w małej miejscowości i chlało się po dużych ogrodach, łąkach i krzakach, a nie po klatkach i mieszkaniach.

 No.492

>>491
Coś w tym jest, najlepsza była magia kupowania alkoholu przed ukończeniem 18-stki xD Teraz to tylko chlanie do monitora, ech
W sumie pasta zapowiada się ciekawie, zobaczymy jak to się rozwinie

 No.496

File: 61e223deae21b.vichan.jpg (7,56 KB, 319x240, aestheticsunset.jpg) ImgOps Exif Google

>>490

Kilka minut po wejściu do ciepłego domu alkohol mocno uderza, nie jestem pewien ile piw już wypiłem a widzę jak Jasiu z bratem Agnieszki rozlewają wódkę do kieliszków ustawionych w rzędzie na małym stoliku, nie widzę zapitki: będzie ostro.
Muzyka coraz głośniej gra, nie wiem jakie układy Jasiu ma z sąsiadami ale wydaje mi się że wspominał że w tym domu ktoś jeszcze mieszka, cóż… jestem tutaj gościem więc nie będę się tym przejmował. Dziewczyny znikneły w toalecie a kuzyn stoi przed domem i pali papierosa.
– Holuj go tutaj bo wódzia stygnie! – zawołał brat Agnieszki
– Jasne! – odpowiedziałem prawie krzycząc aby przebić się przez nieprawdopodobnie głośną muzykę.
Na zewnątrz chłodne powietrze stworzyło fenomenalnie orzeźwiającą atmosferę, w uszach mam lekkie dzwonienie spowodowane kontrastem ogromnego hałasu z błogą ciszą malutkiej wsi. Podchodząc do kuzyna poczułem mieszankę świeżego powietrza z dymem papierosowym: natychmiast przywołało to wspomnienia imprez ogrodowych jakie urządzali moi rodzice kiedy byłem jeszcze gówniarzem, wspaniałe czasy beztroski i niekończoncej się zabawy z kumplami z sąsiedztwa.
– Jak tam? – zagadałem
– Spoko, jak podoba ci się imprezka u Jasia? – zapytał po wypuszczeniu dymu
– Bardzo dobrze, zajebisty koleś z niego – odpowiedziałem z lekko wymuszonym optymizmem
– Jasiu jest w porządku i jest mega do zabawy, ale uważaj na niego, czasami potrafi mieć głupie zagrania
– Acha, jasne, spoko – podsumowałem udając że rozumiem o czym mówi
Wypalonego do połowy papierosa kuzyn rzucił na jezdnię po czym przydeptał butem.
– Dobra, czas się najebać – powiedział z uśmiechem
Po powrocie zastaliśmy brata Agnieszki siedzącego przy stoliku z wódką i czytającego listę utworów na odwrocie pudełka płyty CD, kuzyn podszedł do niego i zaczął wymądrzać się na temat muzyki, ja bardziej zainteresowałem się losem reszty grupy. Wchodząc do kuchni zauważyłem otwierające się drzwi do łazienki z której wyszły kobiety razem z Jasiem, wszyscy śmiali się histerycznie a Jasiu szedł obejmując obydwie dziewczyny rękami: uśmiechnąłem się bo pomyślałem że należy tak zareagować ale miałem bardzo mieszane uczucia kiedy zauważyłem że ręka Jasia obejmująca blondynke dotyka jej nagiej skóry, jej koszulka jest obcisła i podciągnięta lekko do góry obnażając jej piękne, szczupłe i opalone ciało, przysiągłbym również że widziałem kątem oka jak jego dłoń lekko przesuwała się do góry i do dółu, niejako głaszcząc jej bok.
– To zupełnie normalne na takich imprezach – pomyślałem i z uśmiechem poszedłem za nimi do salonu pytając o co chodzi, oczywiście nie doczekując się odpowiedzi i będąc przez nich kompletnie ignorowanym.
Picie teraz konkretnie przyśpieszyło, dobrze że mam już za sobą spory staż spożywania alkoholu i nielichą głowę. Agnieszka już nie chce pić a Brzydka Blondynka zgodziła się jedynie na swojskie wino produkcji naszego gospodarza. Na stoliku pojawiła się paczka chipsów paprykowych która została opróżniona jeszcze zanim kuzyn skończył opowiadać kolejną studencką anegdotę. Po kilku piećdziesiątkach zauważyłem że Agnieszka zniknęła a blondynka mocno chwiejnym krokiem udała się do łazienki, kuzyn wdał się w małą kłótnię z Jasiem związaną z jakimś wydarzeniem z przeszłości którego nie rozumiałem, brat Agnieszki siedział pomiędzy nimi z na wpół zamkniętymi oczami, koniec imprezy wisiał w powietrzu.
Towarzystwo się uspokoiło a troszeczkę podirytowany ale wciąz uśmiechnięty Jasiu wstał i poszedł do kuchni po kolejną butelkę wina (wódka już się skończyła). W tym samym czasie blondynka wróciła i od razu poszła położyć sie na przygotowanej do spania wersalce stojącej w rogu salonu, nie umknęło oczywiście mojej uwadze to że jest tam wystarczająco miejsca na drugą osobę, pomyślałem sobie wtedy że to moje miejsce bo przecież ona mnie chce i powinna cieszyć się że ktoś taki jak JA chce z nią spać: ewidentnie nadmierne ilości alkoholu skutecznie usuneły wszelkie blokady moralne w mojej głowie i z jakiegoś powodu poczułem jakbym miał jakieś prawo do Brzydkiej Blondynki.
Bez słowa wstałem i podszedłem do wersalki, spojrzałem na nią i pomyślałem że wygląda bardzo seksownie, poczym położyłem się obok niej i zamknąłem oczy.
Nie wiem jak długo spałem ale uderzenie adrenaliny które mnie przebudziło było wynikiem dotknięcia się naszych ust, poczułem słodki smak jej szminki a w zamglonym wódką mózgu znów zatańczyły zapachy jej perfum i młodej, jędrnej skóry, natychmiast zacząłem łapczywie całować jej usta i nieudolnie angażować język, nie przeszkadzało mi okazyjne zgrzytnięcie zębów a moje ręce rozpoczęły wędrówkę po jej ciele w poszukiwaniu stref rozkoszy.
Rozbudziłem się na tyle aby zebrać siły do zmiany pozycji, ona rozchyliła dla mnie nogi co pozwoliło na zajęcie dominującej pozycji misjonarza i nieograniczony dostęp do jej ciała, kontynuowałem agresywne pocałunki momentami przenosząc się na jej szyję. Wtedy uświadomiłem sobie że nie jesteśmy sami, przy stoliku wciąż siedzi mój kuzyn z bratem Agnieszki, na zaawansowany stan upojenia wskazuje ich trudno zrozumiała mowa:
– Haha… patrz kurwa… – wybełkotał brat Agnieszki
– Niech się młodzi bawią – podsumował autorytatywnie kuzyn
Nie zareagowałem, nie chciałem przerywać mojej pierwszej w życiu okazji do eksploracji kobiecego ciała, pozwalałem sobie na coraz więcej i całując jej szyję podciągnąłem jej koszulkę do góry, jak drapieżne zwierzę stające się bardziej agresywne po pierwszych kroplach krwi ja stawałem się coraz bardziej stanowczy i zdeterminowany, czułem że to jest mój moment i zaraz po koszulce do góry powędrował jej stanik, szybkim ruchem złapałem w garście obydwie nagie piersi: były niewielkie ale twarde a jej sutki rozkosznie sterczały pomiędzy moimi palcami, bez chwili zastanowienia wziąłem je w usta, na zmianę poświęcając każdej pełną uwagę i z każdym nowym podejściem ssąc je mocniej aż do momentu kiedy zaczęły wypadać mi z ust podczas tej czynności, dzwięk który temu towarzyszył powodował we mnie śmiech za każdym razem i zachęcał do ponownej próby. Wtedy pomyślałem że chcę więcej i miałem w głowie myśl że to może być moja jedyna szansa, więc zachłannie wsunąłem moją lewą ręke w jej obcisłe spodnie, palcami poczułem lekki zarost a następnie jej dłoń na moim nadgarstku, poczym nastąpiło stanowcze szarpnięcie w przeciwnym kierunku, przekaz był jasny: osiągnąłem mój limit. Naturalnie spróbowałem jeszcze dwa razy zanim dotarło do mnie że blondynka jest przytomna i dobrze wie co się dzieje. Nie pamiętam jak długo jeszcze ją męczyłem tej nocy ale w końcu padłem obok niej i odwrócony plecami zasnąłem.

 No.497

>>492
Kupowanie alkoholu za podwieka było super. Jak mieszkałem w małej miejscowości to był jeden sklep, w jednej konkretnej wsi, gdzie baba nam sprzedawała. Zapierdalanie tam na rowerach specjalnie po kilka piwek, a potem na jakąś łąkę kilka kilometrów dalej najlepsze.

Jak chodziłem do licbazy to już byłó łatwiej, bo szkoła była w mieście ~50k mieszkańców i na przeciwko jej budynku był monopolowy, w którym nawet pięciolatek pomyślnie kupiłby wódę xD Pamiętam, że typ, który tam pracował miał "JP" wytatuowane na dłoni i zawsze dawało mi to gnicie xD

 No.503

File: 61e57a5879b2a.vichan.jpg (85,62 KB, 1247x903, aestheticcigarettes.JPG) ImgOps Exif Google

>>496

- Zaraz się zleje – pomyślałem.
Przebudził mnie hałas otwieranych drzwi do salonu, z wielkim trudem podniosłem lekko powieki, poranne słońce agresywnie wypełniało cały pokój przez odsłonięte okno i sprawiało fizyczny ból moim oczom. Powoli unoszę głowę i czuję że moje usta ciągną za sobą ślinę nagromadzoną na poduszcze, przez chwilę myślałem że się zrzygałem… Ktoś nadchodzi, nie zdążyłem nawet położyć głowy z powrotem zanim postać odziana w staromodną białą koszulę nocną przemknęła przez salon i wyszła przymykając za sobą drzwi, wyglądała jak czyjaś babcia, może to ten tajemniczy wspólny lokator Jasia?
Pomyślałem że lepszej okazji na ruszenie się z wyra nie będzie, zacząłem unosić korpus i w tym samym czasie obracać w lewo kiedy zauważyłem że nie jestem sam, zamarłem w bezruchu i poczułem nagły przypływ ciepła w klatce piersiowej po tym jak mój mózg wytrysnął strumieniem wspomnień wczorajszego wieczoru, siedziałem tak chwilę na w pół zgięty patrząc na przykrytą kocem damską sylwetkę i słysząc w głowie nieprzerwanie – Kurwa, kurwa, kurwa… Po minucie stwierdziłem że trzeba ułożyć jakiś plan, punkt numer jeden: kibel. Wstałem najdelikatniej jak potrafiłem i ruszyłem w stronę kuchni, ciekawość wzięła górę i szybko odwróciłem się aby spojrzeć z kim dzieliłem wersalkę, wtedy zauważyłem szybko zamykające się oko – Udaje że śpi – usłyszałem w głowie. Przyśpieszyłem kroku.
W toalecie nie potrafiłem stać na nogach, usiadłem żeby się uspokoić i uporządkować burdel myśli krążący w mojej głowie jak jakaś jebana trąba ruchająca gównem na mój tonący w bagnie mózg. Próbuje przypomnieć sobie jak wylądowałem w łóżku z kobietą i jak doszło do zbliżenia, powoli układam w myślach sekwencje wydarzeń i im więcej sobie przypominam tym większy ogarnia mnie wstyd – Co ja kurwa zrobiłem – szepnąłem do siebie, nagle ktoś szybkim krokiem wchodzi do kuchni i naciska na klamkę do toalety:
- Zajęte – wyjęczałem z wielkim wysiłkiem przez zdarte od alkoholu gardło
- O! Sorki! Herbatki się napijesz? – zapytał wesołym głosem Jasiu
- Poproszę! – tym razem bardziej pewnym głosem
Ten etap nie jest do przeskoczenia, muszę zrobić to co zawsze: udawać że wszystko jest ok i modlić się o litość.
W salonie zdążyła zebrać się już cała grupa, zapach świeżo zaparzonej słodkiej herbaty unosi się w powietrzu i działa cuda na mój zamglony umysł. Oczywiście jedyne wolne miejsce to krzesło zaraz obok Brzydkiej Blondynki – Wiadomo – pomyślałem.
- Heej – wymęczyłem z siebie siadając przy stoliku
- I jak? – zapytał z entuzjazmem psychopaty Jasiu szczerząc swoje piękne zęby
- Zapytaj mnie jeszcze raz jak dojdę do siebie – odpowiedziałem wzbudzając lekki śmiech wszystkich zgromadzonych
- Daliście radę co? – ciągnie Jasiu patrząc na mnie i blondynkę
- W końcu – wtrącił kuzyn i tym samym spowodował niezręczne uśmiechy Agnieszki i jej brata połączone z lekko podniesionymi brwiami.
Głupi uśmieszek był jedyną reakcją na którą było mnie w tym momencie stać, absolutnie nie miałem odwagi spojrzeć na dziewczynę siedzącą obok mnie i nie potrafiłem zrozumieć dlaczego oni z tak bezczelną otwartością mówią o tym co wczoraj między nami zaszło, albo czego w zasadzie ja się dopuściłem: tak, wszyscy byliśmy pijani ale to ja wlazłem do łóżka w którym spała praktycznie obca, pijana kobieta, nawet do końca nie pamiętam co się wydarzyło a komentarze Jasia i kuzyna brzmią jakbym wczoraj chucznie stracił status prawiczka dając w tym samym czasie występ dla całej ferajny. Byłem kompletnie pochłonięty myślami kiedy poczułem czyjeś palce na mojej dłoni która swobodnie wisiała pod stolikiem:
- Czy to…? To musi być ona! – usłyszałem w głowie
Tak, to blondynka delikatnie wplotła palce pomiędzy moje.
- Co się dzieje? Czyżbym… teraz miał… jakieś zobowiązanie? - pomyślałem
Nie ukrywam że ta sytuacja uspokoiła moje myśli, wszak dowodzi to temu iż nie jest na mnie zła ani nie widzi we mnie jakiegoś zboczonego ogra, prawda? Ale co to oznacza? Czy teraz jesteśmy parą? - - Kurwa, jak ja się pokażę miedzy ludzmi z kimś takim? – moje myśli ogarnęła panika.
Resztę poranka spędziłem na wmuszaniu w siebie jajecznicy i kawy aby jak najszybciej być w stanie prowadzić, stwierdziłem że muszę czym prędzej odstawić obydwie kobiety i pogadać z kuzynem o wczorajszej nocy, niestety nie było mi to dane gdyż w drogę powrotną zabrał się też brat Agnieszki którego przystanek docelowy był niedaleko mieszkania kuzyna. Cóż, trzeba będzie złożyć mu wizytę następnego dnia…

- Chodź, muszę sobie zapalić – oznajmił kuzyn zaraz po otwarciu drzwi. Z tyłu kamienicy w której mieszkał znajdował się zrujnowany plac starej zajezdni autobusowej, otoczone przewracającym się płotem ustronne miejsce prawie w centrum miasteczka gdzie ludzie pozbywają się wielkogabarytowych śmieci a inni wyprowadzają swoje psy aby mogły ruchać bez ograniczeń. Kuzyn wyciągnął z tylnej kieszeni spodni nową paczkę czerwonych Marlboro i odpakowując folię zapytał:
- Masz do niej numer?
- Tak, napisała na kawałku papieru przed wyjazdem od Jasia – odpowiedziałem szybko
- Napisz coś do niej – zaproponował
- Co robiliście po tym jak ja odleciałem? – zapytałem
- Nic, wypiłem do końca wino z bratem Agnieszki i poszliśmy spać – odparł kuzyn
- A gdzie zniknęła Agnieszka i Jasiu? – kontynuowałem pytania
- Agnieszka poszła spać do sypialni a Jasiu do swojego pokoju, obraził się na mnie bo mu przypomniałem jak zrobił naszego kumpla z liceum na pięc dych – wyjaśnił
Nie miałem zamiaru pytać o jego opinię na temat moich ekscesów z blondynką, wystarczająco już wyeksponowane stało się moje życie prywatne w ciągu ostatniej doby. Czułem również zbyt duży wstyd aby pytać o co chodziło w ich komentarzach przy herbatce, wolałem o tym zapomnieć. Szybko też dotarło do mnie podczas rozmowy z kuzynem że to jednak nie z nim powinienem się teraz spotykać a właśnie z samą zainteresowaną, chyba jednak trzeba coś skrobnąć.
- Ja bym zaczął tak: ‘’Hejka Kotku, mam nadzieję że się dobrze bawiłaś…’’ – kuzyn zaczął dyktować
- Kotku? Nie sądzisz że to trochę zbyt śmiałe? – zapytałem
- Śmiałe? Po tym co zaszło? – roześmiał się kuzyn
Miał rację, znalazłem się w sytuacji gdzie próbuje poderwać dziewczynę w retrospekcji, po tym jak już ją prawie wyruchałem.
- Wiesz, ja nie jestem do końca pewien czy w ogóle chcę z nią być, myślę że lepiej byłoby najpierw porozmawiać i lepiej się poznać niż od razu odkrywać karty i stawiać ją przed faktem dokonanym bycia w związku – argumentowałem
Kuzyn zaciągnął się porządnie, ewidentnie doszukał się logiki w tym co mu powiedziałem.
- No to zwyczajnie się z nią umów, pojedziesz i pogadasz, zobaczysz na czym stoisz – odpowiedział uległym tonem
Szybko wyklepałem i wysłałem krótką wiadomość.
- A jak sprawy z Agnieszką?
- Dobrze! Zajebista sytuacja była jak mi powiedziała że słyszała fajny kawałek i zanuciła dosłownie dwa dzwięki a ja od razu jej powiedziałem co to za piosenka, co jak co ale na muzyce to ja się znam – opowiedział z dumą
Serio? Nucenie i odgadywanie piosenek interpretuje jako sukces? Ja pierdole, w takim tempie to zarucha dopiero na emeryturze.
- W ogóle Jasiu do mnie dzwonił i mówił żeby nastepnym razem przywieźć też jakąś laske dla niego, blondynka chwaliła się że ma dużo znajomych, morze z nią zagadasz o tym jak tam będziesz? – zapytał
- Spoko, zapytam - zapewniłem

 No.504

>>503
Podoba się dla mnie to, co piszesz, opie. Ma fajny klimat, taki blisko życia i uruchamia on nostalgię dla mnie. Pisiaj dalej.

 No.510

File: 61e825deafe94.vichan.jpg (123 KB, 1600x1200, aestheticblocks.JPG) ImgOps Exif Google

>>503

Kolejna sobota, większość ludzi szykuje się na zabawę, ja szykuję się na potencjalnie trudną rozmowę. Nie mam planu i nie wiem jak się zachować, nie wiem czy chcę z nią być. Z jednej strony ekscytuje mnie prospekt prawdziwego związku w którym mógłbym raz na tydzień czy dwa pojechać do niej i uprawiać seks jak normalny człowiek, próbować innych doświadczeń za każdym razem i bez ograniczeń rozkoszować się wolnym dostępem do młodego kobiecego ciała, a później wrócić do siebie i ciągle mieć swoją własną część życia gdzie mógłbym robić co chce i może nawet spotykać się z innymi dziewczynami?
Z drugiej jednak strony zdaje sobie sprawę że z czasem pewnie ona też będzie odwiedzać mnie w moim malutkim miasteczku w którym każdy zna każdego, będzie chciała wychodzić na spacery czy do baru i prędzej czy później będzie wiadomo że to moja dziewczyna. Nie wiem czy chce być kojarzony z zezowatą Brzydką Blondynką.
Zatankowałem za dychę i kupiłem czekoladę na stacji benzynowej, jestem umówiony w jej mieszkaniu na osiemnastą. Mam nadzieję że będzie sama.

Nie trudno o miejsce na parkingu, fakt że moja trzynastoletnia Sierra jest jednym z lepszych aut przed budynkiem podnosi mnie na duchu, okolica wygląda słabo, komunistyczne blokowisko z wielkiej płyty otoczone starymi, obdartymi z elewacji kamienicami. Mały sklepik wciśniety w środku i tradycyjna grupka żuli chwiejąca się przed wejściem. Na ławeczkach przed blokiem siedzą ogoleni na łyso, nieprzyjaźnie wyglądający mężczyźni, oczywiście śledzą wzrokiem i mierzą nowego chłopca na osiedlu, czuje ciepło w brzuchu ale na szczęście jej klatka jest pierwsza w kolejności. Tym razem nie musiałem obok nich przechodzić.
Mój cel jest na samej górze, drogę na czwarte piętro wypełnia niesamowite echo klatki schodowej i przytłumione hałasy dochodzące z każdego mieszkania po drodze.
Przed drzwiami stoją dwie pary butów, nie wiem czy mam już swoje zdjąć i tutaj zostawić czy jak? Dzwonek nie działa więc pukam, w tym samym momencie słyszę wykrzyknięcie jakiejś obelgi dochodzące ze środka a zaraz po tym wyraźniejszy wrzask blondynki – Zamknij się! – i trzaśnięcie zamykanych szklanych drzwi. Po chwili otwiera, uderza mnie słodka woń perfumów wymieszana z zapachem niedawno zjedzonego obiadu, obdarta szmata na podłodze robi za wycieraczkę a obok niej stoją przyszykowane nowe kapcie.
- No cześć! Wchodź! – woła blondynka prawie krzycząc i eksponując swoje krzywe ale bialutkie zęby.
- Tu masz kapcie, chcesz coś do picia? – pyta wskazując ręką na podłogę
- Może herbatę? – zapytałem. Tak naprawdę nie chcę mi się pić ale muszę czymś zamaskować smród jamy ustnej, mam zepsute szóstki po obu stronach i ciągle odwlekam wizytę u dentysty.
- Rozgość się – powiedziała wskazując na małą amerykankę stojącą na końcu pokoju.
Wchodzę powoli rozglądając się dookoła, z jednej strony wielka szafa z naklejonym planem lekcji z liceum i paroma plakatami z Bravo a zaraz obok niej malutki stolik. Na przeciwnej ścianie stara meblościanka z uginającymi się pod ciężarem książek półkami, na najniższej półce leży obdarty discman z podlączonymi plastikowymi głośniczkami rodem z bazaru. Ostatnim meblem przed amerykanką jest małe biurko komputerowe na którym stoi lampka, kilka zeszytów, kubek z ołówkami oraz parę dziewczęcych bibelotów a jedynym urządzeniem elektronicznym jest leżący na białej ręcznie haftowanej serwetce stary telefon komórkowy marki Sagem. Pod meblem ukryty jest zmęczony drewniany taboret który wygląda kompletnie nie na miejscu oraz wyjątkowo niewygodnie.
Uwagę, poza telefonem zwraca na siebie ogromny plakat Kelly Family przyklejony do ściany oraz gruby notes A4 leżący na środku biurka, okładka została starannie przyzdobiona różniastymi rysunkami kwiatów czy innych wzorków i pieczołowicie pokolorowana, całość zwieńczona jest przyczepioną wstążką zawiązaną w piękną kokardkę. Jasne jest że ów notes ma szczególne znaczenie dla swojej właścicielki. Słyszę kroki, czas usiąść.
Zająłem miejsce w kącie przy oknie aby mieć widok na cały pokój, blondynka wchodząc zamkneła nogą drzwi i postawiła dwie szklanki na biurku poczym przysuneła mały stolik bliżej, bez słowa pochyliłem się i położyłem na nim tabliczkę czekolady.
- Dziekuję – wyszeptałem podnosząc szklankę za rozgrzane ucho metalowego koszyczka, całość w połączeniu ze szklanymi spodkami robiła spory hałas. Płytki łyk, prawie wrzący płyn rozlał się po moim języku i wszystkich szczelinach dolnej szczęki, pomimo tego zdecydowałem się na kolejny łyk, teraz nie czuje bólu ale wiem że będę żałować później.
- Gadałeś z Jasiem? – zapytała z uśmiechem
- Nie, dlaczego?
- Wysłał mi smsa wczoraj z zaproszeniem na następną impreze – wyjaśniła wyraźnie podekscytowana
- Nic mi o tym nie wiadomo – odpowiedziałem wzruszając ramionami
- Jak ci się podobała ostatnia? – zapytała owdracając głowę w stronę biurka sięgając po telefon
- To jest ten moment – pomyślałem, muszę to z siebie zrzucić bo inaczej będzie mnie to męczyć bez końca
- Chciałem zapytać… – zacząłem niezręcznie – czy… nie posunąłem się za daleko? – serce zaczęło bić mocniej w oczekiwaniu na odpowiedź
- Tak – odpowiedziała delikatnie patrząc mi w oczy
- Za daleko – dodała widocznie zawstydzona
- Przepraszam – odparłem szybko, wciąż trzymając hałaśliwą szklankę w trzęsącej się z emocji dłoni
- Spoko – powiedziała wyluzowanym głosem wykrzywiając przy tym usta
- Większość facetów nawet by się nie zapytała także bez spiny – dodała
Dopiero teraz uświadamiam sobie jak duży ciężar ciążył na mojej psychice zanim jej nie przeprosiłem, natychmiast czuje się dużo lepiej i dopiero teraz mam odwagę spojrzeć na nią dokładnie. Nierówne zęby, niesymetryczne oczy z dużym zezem w jednym z nich, nigdy nie wiem na które oko powinienem patrzyć kiedy do niej mówię.
Naszą rozmowę przerwał wrzask dochodzący z drugiego pokoju:
- Weź mi spierdalaj kurwa!
Męskie, zdecydowane aczkolwiek nierówne kroki przeszły w stronę drzwi wejściowych które zostały zatrzaśnięte po otwarciu, nastepnie słychać było obijanie obuwia o ścianę korytarza i kroki po schodach w dół.
- Stary szaleje! Znów się najebał a teraz idzie się dokończyć z kumplami – wyjaśniła nonszalancko blondynka machając przy tym ręką i śmiejąc się
Zaoferowałem jej zdezorientowany uśmiech i w celu szybkiej zmiany tematu zapytałem:
- Kiedy ta impreza u Jasia?
- Jeszcze nie wiem - odparła
- Mam dwa wolne miejsca w samochodzie także chętnie wezmę kogoś jeszcze – zasugerowałem zakładając że kuzyn też się wybiera i zarazem wypełniając jego prośbę
- Agnieszka może pojedzie i pomyślałam żeby wziąć Elkę, moją kumpelę ze szkoły, może wtedy Jasiu się od nas odklei – dodała śmiejąc się
- W co ja brne – pomyślałem, może powinieniem się wycofać?
W tym momencie blondynka pochyliła się w moją stronę i zaczęła całować, znów poczułem jej słodki język i rozkoszny smak dziewczęcej śliny, poczułem ponownie ten znany mi już stan rządzy i wysłałem moją ręke w stronę jej ciała, bardzo chciałem pomacać jej sterczące pod obcisłą koszulką cycuszki ale tym razem nie miałem wystarczająco odwagi, położyłem rękę na jej udzie i delikatnie głaskałem. Moje obawy przed upokorzeniami związanymi z bycia w związku z brzydką dziewczyną nagle zniknęły a w moich myślach podkręcałem się przypominając sobie jej nagie ciało, czułem twardniejącego penisa w spodniach i wciskałem język coraz głębiej w jej usta. Przesunąłem rękę lekko wyżej i poczułem jej nagą skórę dokładnie w miejscu w którym trzymał ją Jasiu tydzień temu o podobnej porze. Czułem się świetnie. Reszte wieczoru spędziliśmy rozmawiając o szkole i imprezach, ona starała się wywrzeć na mnie wrażenie kogoś kto spędza większość życia na zabawie i zaimponować mi swoim bogatym życiem towarzyskim, coś na pewno w tym było gdyż jej telefon co kilka chwil emitował dzwięk nadchodzącej wiadomości kiedy mój pozostawał w milczeniu. Co kilka chwil były też sesje pocałunków i lekkiej stymulacji jej pięknego tyłeczka.
- Muszę skorzystać z toalety – oznajmiłem
- Spoko, po lewej stronie – powiedziała wskazując ręką
Wyszedłem z pokoju i powoli udając się we wskazanym kierunku spojrzałem przez lekko otwarte drzwi do salonu, włączony telewizor zagłuszał moje kroki i pozwalał obserwować z ukrycia. Niewielki stolik na środku pokoju otoczony dwoma stojącymi tyłem do mnie staromodnymi fotelami z wyżłobionymi dołkami pod palce na końcach podłokietników, z jednej strony ogromna meblościanka z kryształową rybą na dolnej półce, z drugiej stara wersalka. Za stolikiem na którym stał kineskopowy telewizor znajdują się uchylone drzwi prowadzące na mały balkonik. W jednym z foteli ktoś siedzi ale musi być niewielkich rozmiarów gdyż jedyny dowód obecności to powoli unoszący się dym papierosa nad siedziskiem, na stole stoją dwa puste kieliszki i do połowy wypita butelka taniej wódki, zauważyłem również kryształową popielniczkę i paczkę papierosów Radomskich.
W toalecie przeważał zapach nieświeżości i wszędobylska rdza, kilka różowych dziewczęcych akcesorii gryzło się mocno z monotonią pożółkniętej białej farby na ścianach i dominującym beżem wyposażenia, odpadające kafelki przy umywalce zdecydowanie potwierdzały że ta łazienka nie widziała remontu w swoim mizernym życiu.
W drodze powrotnej rzuciłem okiem do kuchni która znajdowała się teraz po mojej prawej stronie. Mała, kawalerska lodówka cicho mruczała w kącie a za nią stał biały drewniany stół nakryty ceratą w czerwoną kratę, pod stołem wiadro ze śmieciami przy którym stały trzy puste butelki, dwie po różnych markach piwa i kolejna po wódce. Samotne krzesło stojące przy stole tworzyło bardzo smutny obrazek całości a wystający ze ściany, stary stalowy zlew bez zabudowy pasowałby lepiej do jakiegoś warsztatu niż mieszkania.
Po tym co zobaczyłem powrót do pokoju Brzydkiej Blondynki był bardzo mile widziany ale pomimo tego coś nie dawało mi spokoju, czułem się jakbym przeoczył jakiś ważny element i nie zdawał sobie do końca sprawy z jakiejś oczywistości…
Na pożegnanie umówiłem się z nią na następną sobotę, obiecała namówić Elkę i Agnieszkę. Napięcie seksualne zniknęło a zastąpione zostało szukaniem w myślach tego czegoś co nie dawało mi spokoju po mojej samowolnej wyprawie po mieszkaniu blondynki.
Po drodze do samochodu poczułem ulgę na widok pustych ławek i kątem oka spojrzałem na grupę meneli stojących pod sklepikiem – Założe się że jeden z nich to jej ojciec – pomyślałem.
Normalnie trasa z jej miasteczka do mojego zajmuje maks piętnaście minut, tym razem jednak jechałem wyjątkowo wolno, jak nigdy bez muzyki, bezustannie odgrywałem w mojej głowie to wszystko co zobaczyłem i czego doświadczyłem: zaniedbanie, bieda, agresja rodzinna, wszechobecny alkohol…
Poczułem ogromny żal i jednocześnie motywację by wracać do niej, jakbym ją ratował… zacząłem również czuć ból poparzonej herbatą szczęki i języka.

 No.511

>>510
Zaczyna się robić coraz ciekawiej, aż poczułem klimat początku XXI wieku choć byłem wtedy zaledwie gówniakiem

 No.512

>>510
>dzisiaj OP był dosyć chłodnym kolesiem.jpg
Dobrze się to czyta. Opisy są surowe a jednak plastyczne. Pilnuj ortografii bo to jednak burzy odbiór. Postaraj się być konsekwentny w formie zapisywania dialogów.
Ode mnie 5 z uśmieszkiem do dzienniczka. Dawaj dalej.

 No.516

File: 61e8a41ee5a21.vichan.jpg (130,35 KB, 750x749, 1536827526169.jpg) ImgOps Exif Google

>>510
Robi się gęściej, dobra robota, opie, tak trzymać.

 No.517

OP hier, chciałem poczekać do końca zanim odpowiem na niektóre uwagi ale w sumie pomyślałem że skoro jestem praktycznie w połowie to też można
>>504
>>511
ramy czasowe całości to początek lata 2002 do końca zimy 2003 (około 8 miesięcy)
>>512
bardzo cenne są takie uwagi dla mnie, dopiero się uczę
>Pilnuj ortografii
mam z tym spory problem bo połowę życia spędziłem za granicą i Polski język trudny być.png a pomimo tego że Word ma ustawiony dobry język to spellcheck nic nie robi
>dialogi
wydawało się że to prosta sprawa ale często się w tym gubię

Na koniec dodam podsumowanie od siebie, dziękuję za ciepłe słowa i krytykę

 No.518

>>517
>ramy czasowe całości to początek lata 2002 do końca zimy 2003 (około 8 miesięcy)
Czyli wtedy, gdy widmo Unii Europejskiej krążyło nad Polską. Dla mnie to okres przedbaza/podbaza. Nie pamiętam zbyt wiele z tamtych czasów, ale lubię historie w takich ramach czasowych

 No.519

>>517
Wychodzi mi licząc ostrożnie, że narrator ma 38 lat jeśli opisywane historie są oparte o osobiste przeżycia OPa.
Dziadziuś trumienka motzno.

 No.520

>>519
no kolego, myslales ze tutaj nastolatkowie tostuja? podejrzewam ze wiekszosc anonkow to przedzial 30-40, szczegolnie starocioty

 No.521

>>520
Gdzie są w takim razie te mityczne oskarki zanikające poziom tego hena?
t.Dziadziuś 33 lata.

 No.522

>>521
Na kara i wilnie. Jak na standardy demograficzne tego hena to się czuję jak podwiek.

 No.523

>>521
26 lvl to dziadziuś emeryt czy okres ochronny?

 No.524

>>523
Patrz post powyżej.
Wygląda na to że podwiek xD
Śmiecham z ewolucji forum obrazkowego w klub dla statecznych dżentelmenów w średnim wieku.
O mio dio! Che cosa siamo diventati xD

 No.525

>>524
>Wygląda na to że podwiek xD
Za moich czasów podwiek obowiązywał do 21 lvl xD
>O mio dio! Che cosa siamo diventati xD
Włoski nowym językiem urzędowym Vichena? Czy może raczej it.vicchieno.net? xD



[Powrót][Do góry] [Catalog] [Post a Reply]
Usuń post [ ]
[ * ] [ 3 / b / cp / r+oc / waifu / wiz ] [ btc / c / c++ / fso / h / kib / ku / lsd / psl / sci / trv / vg ] [ a / ac / fr / hk / lit / mu / tv / x ] [ med / pr / pro / psy / sex / soc / sr / fa ] [ chan / meta / rcp ] [ szukaj ] [ Chan Wiki ]