[ * ] [ 3 / b / cp / r+oc / waifu / wiz ] [ btc / c / c++ / fso / h / kib / ku / lsd / psl / sci / trv / vg ] [ a / ac / fr / hk / lit / mu / tv / x ] [ med / pr / pro / psy / sex / soc / sr / fa ] [ chan / meta / rcp ] [ szukaj ] [ Chan Wiki ]

/cp/ - Chłodne Pasty

Nazwa
E-mail
Temat
Komentarz
Plik
Osadź
Hasło (do usuwania postów)


Regulamin | TOR | IRC | CyTube | Komturcode | Online: | Aktywne fredy: | Aktywne boardy:

File: 6146f6442343d.vichan.jpg (640,36 KB, 3024x4032, 1 rock or something.jpg) ImgOps Exif Google

 No.307[Odpowiedź]

No elo, naszło mnie dzisiaj na wspominki i stwierdziłem, że opowiem wam, jak było w wojsku

Co? Anon? W wojsku? Ano w wojsku, jako tłumacz xD Jak to się stało? Dosłownie wszedłem kiedyś na fejschuja i losowo zobaczyłem ogłoszenie, że amerykańskie wojsko szuka tłumaczy, żeby siedzieli z nimi w polskiej bazie i pomagali im w sprawach na miejscu. W jakich sprawach? Spokojnie, panie szpieg, możesz pan chować fujarę w spodnie – w przyziemniejszych, niż by się ktokolwiek spodziewał. Byłem tylko szarakiem z ulicy, który znał angielski i miał jakieś tam wykształcenie, ale nie miałem żadnego stopnia dostępu do informacji, ani nic. Moja rola miała polegać na siedzeniu na dupie i byciu pod ręką, kiedy będzie potrzeba. A potrzeb, jak się miało okazać później, było mnóstwo i jeszcze trochę.

Jak wyglądała rekrutacja? Ot, wysłałem CV, napisałem ładnie po angielsku, kim jestem i skąd się wziąłem. Skontaktowali się ze mną na Skype. Pogadaliśmy. „Nie no, dobra, niby cię tam czeka jeszcze oficjalny test, ale widzę, że to będzie tylko formalność” – rzucił rekruter. Faktycznie, tak było. Powiedzieli, że się dostałem, tylko musiałem jeszcze strzelić sobie parę badań lekarskich, żeby zobaczyć, czy nie mam HIV, czy coś. Poszedłem do przychodni, oddałem juchę, odczekałem dwa dni, poszedłem do recepcji, odebrałem wyniki. I to był ostatni przejaw organizacji i porządku, jaki zobaczyłem przez kolejne kilka miesięcy.
- Ty, słuchaj, sprawa jest. – zadzwonił do mnie rekruter. – Pakuj graty, wyjeżdżasz pojutrze.
- Pojutrze? Kurde, chłopie, miało być za tydzień.
- Tak mi powiedzieli, zmiana planów. Pojutrze.
Rzuciłem niemą kurwę. W dodatku miejsce, które wskazał, było na przeciwnym końcu kraju niż to, które mi podali wcześniej. Fajnie tam mają w tym Pentagonie, naprawdę fajnie. Cóż począć? Załadowałem dupę w troki, jakimś cudem ogarnąłem bilety kolejowe i ruszyłem. Dali mi parę kontaktów – między innymi do drugiego tłumacza z bazy. Zgarnął mnie z dworca z jakąś młodą, amerykańską porucznik. Przedstawiliśmy się, odkurwiliśmy small talk. I przeszliśmy do kwestii praktycznych.
- Ty, a śpiwór jakiś masz?
- Co? Nic mi o tym nie wspominali. Myślałem, że wszystko miało zapewnić polskie wojsko.
Tylko, że nie miało. Dali miejsce na jebutne, wojskowe namioty dla całego batalionu, dali prąd i wodę, dali wyra – ale bez kołder. Pojechaliśmy do Tesco, żeby uzbroić mnie w jakieś podstawowe sprzęty. Niestety, staliśmy w korku, więc na kolację nie zdążyliśmy. APost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.308

W mojej robocie czasem mam do czynienia z budżetówką i na podstawie tego od wojska się trzymam z daleka bo to taka budżetówka w wersji ultimate. Długo tam siedziałeś Anon?

 No.309

>>308
jednocyfrową liczbę miechów
było fajnie i traktowali mnie bardzo dobrze, właściwie jedyne problemy były z AMW, ale o tym napiszę za parę rozdziałów



File: 60d2aa67bd8de.vichan.jpg (10,46 KB, 390x260, 1_1 dzielny tata.jpg) ImgOps Exif Google

 No.226[Odpowiedź]

Drogi skurwysynie,

Bo ciężko nazwać inaczej człowieka, który najpierw daje ci życie, a potem celowo ci je uprzykrza i upośledza – oby twoje hemoroidy płonęły, aż zdechniesz na raka.

Wiesz, ostatnio nawet, widząc jakieś tam niemrawe wyciąganie ręki z twojej strony, próbowałem cię polubić – niestety, jak zwykle swoją impertynencją i agresją spierdoliłeś sprawę, pokazując swoje prawdziwe kolory, jak tylko okazałem ci odrobinę sympatii. I wiesz, co? Chuj ci w dupę. Jeśli chciałeś, żebym polubił twoje towarzystwo, czy nawet ciebie samego, miałeś ku temu dostatecznie dużo okazji w okresie, kiedy swoją przemocą i zjebaniem miałeś jeszcze okazję nie spierdolić mi psychiki i, w przedłużeniu, życia. Bo to ostatnie już nigdy normalne nie będzie.

Od kiedy tylko pamiętam, traktowałeś mnie, jakbyś mnie nienawidził za sam fakt istnienia. A może za to, że urodziłem się dokładnie dziewięć miesięcy po tym, jak po raz pierwszy zamoczyłeś w noc poślubną, i nie dałem ci się nacieszyć małżeństwem? A może za to, że, chociaż nic o tym nie wiem, jestem bękartem ze zdrady, którą odkryłeś? Pamiętam, jak miałem pięć lat i, jadąc z wami samochodem, zarzygałem sobie spodnie przez chorobę lokomocyjną. Zatrzymaliście się przy bazarze i kupiliście mi ad hoc jakieś dresy. Wziąłeś te zarzygane. Poskładałeś w kostkę, jakbyś musiał je zaraz na gwałt wcisnąć do szafy. Ale nie włożyłeś ich do siatki, nie odpaliłeś samochodu i nie pojechałeś dalej. Zamiast tego cisnąłeś je na ziemię. „Masz, tak to się robi, teraz ty” – wycedziłeś z furią. Co to miało, kurwa, być? O, albo jak miałem siedem lat i byłem z matką na hulajnodze. W domu zorientowaliśmy się, że wypadła z niej jedna śrubka. Nie sięgnąłeś jednak po słoik z normaliami, żebym sobie znalazł zamiennik – zamiast tego kazałeś nam iść z powrotem, żebym odtworzył całą trasę i znalazł zgubiony element. Jedną pierdoloną śrubkę, którą równie dobrze mogłem zamienić na nową. Wtedy domyślałem się, że robisz to, żeby mnie czegoś nauczyć. Tylko, tak się zastanawiam, czego? „Nie miej problemów, bo, zamiast ci pomóc, narobię ci dodatkowych”? Super nauka, kurwa mać. O chuj ci, człowieku, chodzi?

W mojej podstawówce, jak w większości polskich szkół w tamtym okresie, obowiązywało prawo dżungli. Ale ja wcale nie musiałem mu podlegać. Wystarczyło, żebyś, gdy wołała o to sytuacja, jak każdy przyzwoity rodzic bronił swojego dziecka, zamiast wmawiać mu winę za każdą sytuację konfliktową, w jakiej się znalazło, i uprawiać absurdPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
45 postów oraz 23 obrazki pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.278

>>277
w >>233 jest że chwilę temu polska weszła do unii, czyli to jest 2004 albo 2005

 No.292

Zakładając, że OP nie powtarzał żadnej klasy i w dniu rozpoczęcia każdej ma już skończony "przewidziany" wiek, timeline wygląda następująco:

Przed podbazą
>rok N: matka wysrywa OPa z pizdy 9 miesięcy po nocy poślubnej
>4lv: OP zaczyna regularnie chodzić do przedbazy i poznaje Przyjaciela (list 4), a wcześniej gówniaki mówią mu że nie mogą go lubić
>4lv: OP umie już płynnie czytać
>5lv: OP rzyga w podróży i ojciec daje mu do zrozumienia że to nieładnie mieć chorobę lokomocyjną
>6lv: OP już umie czytać cyrylicę
>lato N+6?: matka opierdala OPa że podrapał agresywnego gówniaka który w niego rzucał kamieniami

Podbaza
>wrzesień N+7: OP i Przyjaciel idą do różnych podstawówek, OPa chcą przenieść klasę wyżej bo jest zdolny
>1 kl.: OP poznaje Biedaka (list 6)
>1 kl.: OP gubi śrubkę od hulajnogi i ojciec każe mu zapierdalać jej szukać
>1 kl.: OP pada ofiarą szantażu że seby na niego poskarżą że im wypił drogi soczek
Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.293

Licbaza
>1 kl.: OP trafia na czerwoną pigułkę i realizuje że musi być asertywny bo inaczej nikt go nie będzie szanował
>wrzesień N+16?: OP doznaje kulturowego szoku bo dookoła jest dużo gówniaków ze zdrowych domów; czuje się obco wśród łibusów bo nie miał z nimi 3 lata styczności
>wrzesień N+16?: ojciec po latach kupuje OPowi Windowsa XP bo dostał się do dobrej szkoły
>wrzesień N+16: OP poznaje Miłość (list 7) i jest bardzo fajnie dla niego przez 3 miesiące
>wrzesień N+16: OP poznaje Druha (list 9), którego później próbuje radykalizować
>grudzień N+16: OP zostaje wezwany na dywanik do wychowawcy, dowiaduje się że został oskarżony o molestowanie, dochodzi do wniosku że to Miłość, wpada w paranoję i zaczyna jej unikać jak pojebany
>grudzień N+16, wigilia klasowa: Miłość podchodzi do OPa z opłatkiem, OP jest przerażony
>marzec albo kwiecień N+17: OP się przełamuje i gada z Miłością o oskarżeniu, wychodzi że to albo ona albo inicjatywa jej starego, zamiast przeprosin słyszy że ją pierdolnął w krtań, ale to przełyka bo się boi
>czerwiec N+17: OP postanawia wyznać Miłości co czuje, nie może się dodzwonić więc robi to wieczorem po pijaku na gg, zostaje opierdolony i odrzucony
>lipiec N+17, 2 tygodnie później: OP mówi Miłości że powinni przestać ze sobą rozmawiać
>wakacje N+17: OP zalewa pałę i gra w Wiedźmina żeby zapomnieć
>końcówka wakacji N+17: OP zalicza swój pierwszy koncert w życiu, poznaje Śmiecia (list 8) i zaczyna się zadawać z jego ekipą zamiast z ekipą Biedaka
>początek 2 kl.?: OP ma spinę z przyjaciółką Miłości, próbuje się skonsultować z tą drugą, ale sytuacja wypala mu prosto w ryj i zatrzaskuje mu drzwi na amen
>2 kl.: Biedak odmawia oddania OPowi hajsu bo chce sobie kupić conversy
Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.305

>>292
zgniłem ze stylu, sog xD
ale to wszystko jest jednak kurwa smutne

 No.306

>>292
>OP trafia do psychiatryka na obserwację i poznaje normalnych ludzi, dzięki czemu nabiera optymizmu

Ale się z tego zeruchałem, bardzo szanuję za flow



File: 60729fa53135b.vichan.jpg (32,9 KB, 746x507, e20651fb535fffecae791f8164….jpg) ImgOps Exif Google

 No.203[Odpowiedź]

WTT postujemy pasty zbyt krótkie i/lub samodzielne z niczym innym niezwiązane, by był sens zakładania im osobnych tematów. Mile widziane nie tylko krótsze opowiadania czy wypunktowane strzałki memiczne, ale również wszelakie wierszyki, haiku, cytaty, obserwacje, przeinaczenia, dosłownie wszystko. Postujcie co macie, śmiało.
15 postów oraz 2 obrazki pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.223

Mój facet to właściciel Pinephone'a
Mój ukochany jest totalnym komputerowym freakiem, który na widok Windowsa klnie, MacOsa wyzywa, a Linuksa ubóstwia. Kiedyś próbował skompilować Gentoo, ale po dwóch tygodniach się poddał. Mamy w domu mnóstwo sprzętu, którego prawie nie zna nikt poza relatywnie wąskim gronem innych miłośników dziwnych wynalazków - Arduboy, Pocketchip (w wersji z klawiaturką), konsolkę Cannoo (dostałam na urodziny) i inne wynalazki. Jak mi się zamarzył Mac to mi siłą wcisnął swojego rzadziej używanego Thinkpada T430s z Archem. Arch FTW i oprócz krótkiego romansu z Fedorą od lat Arch jest naszym głównym distro. Nie wie jaką ma kartę graficzną, bo wszystko robi w terminalu, nawet sudo poweroff jest dla niego łatwiejszym sposobem na wyłączenie komputera niż kliknięcie w ikonkę. Wcześnie użytkował Xperię XA2 z wgranym Sailfishem - taki krótki ogląd z jakim typem pasjonata
Od dwóch lat jestem posiadaczką iPhone'a 8 - i moje zachwyty + zachwyty kolegi skłoniły mojego chłopa do zakupu SE2020 jakieś dwa tygodnie temu. I się zaczęło. Kurwowanie, że mój ajfon wykrywa jego urządzenie jako nowe i chce dokonać exodusu danych. Konfiguracja, która nie odbywa się w terminalu i w ogóle jest głupia. Złość, bo GUI jest zbyt skomplikowane (albo zbyt proste) dla jego terminalowego umysłu, w którym nie wpiszesz tak sobie komendy tylko musisz ogarnąć ikonki i gesty. Jak zrobił 5 zdjęć testowych naszego psa (aparat to jedna z kilku rzeczy, która mu się podoba) to mu się przypomniało, że serwery iCloud są na serwerach Amazona, a każdy serwer, który nie jest u niego to zły serwer. No i siedziałam i mu wyłączałam wszystkie powiązania z iCloud, łącznie z lokalizatorem. Czaicie, masz telefon, który jak zgubisz to znajdziesz przez lokalizator i rezygnujesz z tego, bo Jeff Bezos siedzi i przegląda zdjęcia psa i kawałka podłogi. No nie wyczymię. Potem zaczął marudzić, że nie może wgrać sobie terminarza z dostępem dla kilku osób, który będzie hostował dane na - a jakżeby inaczej - własnym serwerze. Bo wszyscy gdzieś u siebie trzymają, a jego kolega, który z Richardem Stallmanem wyjadałby sobie brud ze stopy nie chce korzystać z nieopensourcowej technologii. Jak odkrył, że na ajfonie nie można nagrywać rozmów, a na Sailfishu można to znowu się wkurwił. Ogólnie pierwsze dni posiadania ajfona to wyzywanie, przeklinanie i marudzenie, że wypierdoli ten telefon na śmietnik. Bo mi takiego chujstwa nie odda, chociaż kilka razy zgłaszałam chęć przejęcia świeżutkiego SE2020Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.224

>>223
Jako dwudziestoletni samotny mężczyzna myślę, że bardzo trudno jest znaleźć dziewczynę, która byłaby rzeczywiście zainteresowana wolnym oprogramowaniem. Miałem dziewczyny żartobliwie proszące o „Netflix and chill”, ale kiedy mówię jej, że nie używam Netflix, ponieważ Netflix wymaga zastrzeżonego oprogramowania do przesyłania strumieniowego treści, przestają ze mną rozmawiać. A co gorsza, nawet jeśli zostaną, myślą, że jestem dziwny, ponieważ zablokowałem adresy IP Google w moim pliku hosta i nie możemy nawet oglądać youtube. Nie wydaje mi się, żeby dziewczyny przychodziły do ​​mnie i nie mogę też do nich pisać, kiedy otrzymałem ich numery, ponieważ dodałem custom romy do mojego telefonu i odmawiam używania smsów, ponieważ jest to kwestia bezpieczeństwa, wymagam od wszystkich moich znajomych pobrania bezpłatnej aplikacji do obsługi wiadomości typu open source i udostępniam im mój publiczny klucz gpg, żeby mieć pewność, czy nasze rozmowy są bezpieczne. Żaden z moich znajomych nie zechiał tego zrobić. I nie mogę korzystać z witryn takich jak Tinder, ponieważ jest to nie tylko zastrzeżone oprogramowanie, ale także poważna luka w zabezpieczeniach prywatności. Dlaczego tak trudno jest znaleźć dziewczynę, która troszczy się o wolność oprogramowania. Czuję, że na zawsze pozostanę prawiczkiem.

 No.225

>>224
20lat masz życie nie znasz, 7 lat z Rudym i praca przy obsłudze gwarancyjnej w MediaMirku na pewno zrobiło swoje, femki też umieją, chociaż istotnie 100x rzadziej mają takie zainteresowania, ale to ciągle jest niemało

 No.302

>>205
kurwa typie, pamiętam oryginał xD

 No.304

>>302
Witame staroprzyjaciela. Szkoda, że oryginał zaginął, ale cieszę się, że są jeszcze anony, które pamiętają te czasy.



File: 6133a4111474d.vichan.jpg (25,7 KB, 160x180, 1upe2vox.vichan.jpg) ImgOps Exif Google

 No.298[Odpowiedź]

No elo

Kilka ładnych lat bez lurku i tknęła mnie jak to czasem bywa taka specyficzna nostalgia. Wpisuję, zerkam, patrzę, jebany vichan jeździ na rowerze. Zakręciła się łezka w moim oku, bo polskie czany i moje związki z nimi są ściśle powiązane z pewnymi etapami mojego życia. Nigdzie zaś tyle effortu, tyle kontentu nie włożyłem co tutaj. Zawsze była to dla mnie doskonała grupa odbiorców i ten odbiór właśnie zmotywował mnie do rzeczy dobrych jak nic innego nigdy - pod kątem twórczości.

Jesteś pół martwy vichanie, ale to że mnie pamiętasz jest dla mnie bardzo, bardzo miłe, a przede wszystkim utwierdza mnie w przekonaniu że jestem w stanie stworzyć coś wartościowego, co przetrwało całkiem nieźle próbę czasu.

Zdecydowałem że napiszę coś dla anonów, nawet dla jednego anona, jeśli ktokolwiek będzie miał z tego przyjemność to zajebiście. Wpadłem na to w tym momencie, więc nie mam planu, za to na pewno lubię publikować w odcinkach bo bieżący respons bardzo pozytywnie na mnie działa. Jeśli macie na coś ochotę to powiedzcie, wezmę to pod uwagę, a jeśli nie to sam coś wymyślę i zaraz tu wjadę. Zapraszam do wspólnej zabawy.

 No.299

Witamy z powrotem, anonku. Jeśli cieszy cię to, że Wiatraczek wieje, to dopiero się ucieszysz jak zobaczysz, że tutaj spory procent anonów tak jak ty pamięta stare czasy, tu siedzi elita, nie żadna hołota. Wielu z nas było świadkami narodzin /cp/, są tu chętni do pisania, są chętni do czytania.

 No.300

Jesteśmy :3

 No.301

File: 6133b4336307b.vichan.jpg (113,85 KB, 599x586, zdrowa woda nie bój się mi….jpg) ImgOps Exif Google

>>298
Sam wróciłem na Vi, bo brakowało mi jakiegoś poziomu i żeby faktycznie z kimś sensownie podyskutować. Zatrzymałem się tutaj chyba przez anona co pisał o Suede.
Co do Vi to te forum 7 lat temu otworzyło mi trochę oczy i mnie zmieniło. Czy na dobre czy złe nie wiem. Na pewno było dobrym miejscem gdzie mogłem się odnaleźć i pogadać z kimś anonimowo tak jak mogłem kiedyś pogadać z jakimiś tam bliższymi kumplami, którzy teraz są zajęci swoim nudnym smutnym życiem. Kiedyś codziennie wieczorem obgadywało się wszystkie wydarzenia dnia i odreagowywało się tym problemy codziennego dnia przy okazji dobrze spędzało czas i łykało się świeżego powietrza. Niby coś tak prostego, a ludzie już nie tacy sami i z nikim już się tak nie przejdziesz. Nie wiem czy znalazłbym chętną dziewczynę by chciała tak pospacerować. Ja sam nie potrafię się zmusić by wreszcie ubrać emkę i udać się na wczesnojesienny spacer słuchając Suede czy Róż Europy.
Niby żyjemy tylko przeszłością, ale ja tam zawsze miałem, że wracałem wstecz nawet jak miałem 12 lat czy 16 zawsze patrzyłem wstecz. Taką mam refleksje. Picrel przypadkowy, bo podobała mi się okładka tej płyty. Może dobry, mamy taki dostęp do wszystkiego, że warto odkrywać nowe rzeczy.

 No.303

witame z powrotem anonku :3 siedzę od pierwszego dnia zmartwychwstałego vi, też wpisałem adres w przeglądarce i wyruchałem cegły, zobaczywszy że znów jeździ xD ruchu tu raczej nie będzie, ale zrobił się całkiem przyjemny dom starców - i z radością obserwuję każdego kolejnego anona, który po latach znów trafia na'vi.



File: 6052f8562a767.vichan.jpg (325,82 KB, 1280x719, krowy_na_pastwisku_lubosho….jpg) ImgOps Exif Google

 No.106[Odpowiedź]

WTT będę (jeśli się uda) regularnie postował fragmenty past (lub całe, jeśli są wystarczająco krótkie), by staroanonki mogły sobie przypomnieć o naszym czanowym dorobku kulturowym i może w efekcie odświeżyć w całości pewne klasyki, a nowoanony miały okazję poznać prace, które zdefiniowały naszą kulturę i artystyczną historię.
No to co, jechane z tym koksem, pierwsza złota paściarska myśl w pigułce na rozpoczęcie:


Idziemy tym Patpong Road, tylko istotne jest to, że są cztery Patpong Road koło siebie: jedna dla hetero (tam gdzie byliśmy pierwszej nocy), druga też dla hetero (tam byliśmy właśnie wtedy), trzecia dla homo i czwarta dla Japończyków, gdzie się dzieją jakieś chore skurwysyństwa i biali ludzie tam nie wchodzą xD

Opowieść o Krzysiu w w Bangkoku
11 postów pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.281

>>180
Nie myślałem, że ktokolwiek to pamięta. Pozdro dla prawdziwych.

 No.287

>>281
To jest pasta o CD?

 No.289

>>287
Tak, 2013 rok chyba, jak nie to nk poprawi mnie bo sam nie pamiętam.

 No.290

>>289
Dżizas, stary jestem xD

 No.296

>>289
Masz rację, anonku drogi. 2013, pierwsza pasta na /cp/.



File: 60544d2388fa1.vichan.jpg (141,4 KB, 800x450, 1524114694302.jpg) ImgOps Exif Google

 No.118[Odpowiedź]

Wiecie, co mnie chyba najbardziej na świecie przeraża? Utrata kondycji umysłowej. Widziałem kilka takich przypadków w swoim życie i każdy jeden naprawdę odcisnął na mnie swoje piętno.
Najpierw był dziadek, który stał się schorowanym, zniedołężniałym starcem błagającym głośno o śmierć i płaczącym z bólu.
Potem był ojciec, który się zachlał, dostał udaru mózgu i od tej pory jest jebnięty, ma jakieś tiki nerwowe, problemy z pamięcią, do tego gada do siebie jak ten słynny dziadek ze schizofrenią z pasty.
Na koniec natomiast był mój przyjaciel, którego znałem od szczyla. Io ile powyższe dwa przypadki jestem w stanie jakoś wytłumaczyć i zwalić na albo podeszły wiek i brak należytej opieki zdrowotnej albo na własne destruktywne nałogi i brak umiaru, to ten boli cholernie, bo Kajtuś nie zrobił w życiu nic żeby sobie zasłużyć na taki los. Ot urodził się z pełnym pakietem zaburzeń i chorób, które z każdym rokiem się rozwijały, wykolejając jego życie coraz to bardziej i bardziej.

Poznaliśmy się przypadkiem w osiedlowym kiosku, gdzie po długich poszukiwaniach udało mi się wreszcie znaleźć jedyny egzemplarz CD-Action, do którego dorzucili BloodRayne. Każdy guwniak i nastolatek jarał się tą grą jak popierdolon, i w sumie czemu się dziwić? Ruda wampirzyca kręcąca tyłkiem przy każdym kroku, krojąca zombie na jakimś bagnistym, przedwojennym zadupiu? Pierwszy akt z tym właśnie bagnem był najlepszy, czysty piniondz.
Wyszło na to, że Kajtek też polował na ten numer, ale ja go ubiegłem i zwinąłem mu sprzed nosa ostatnią sztukę. Trochę mi się go smutno wtedy zrobiło, więc przysiedliśmy we dwóch na schodkach kiosku i przejrzeliśmy piśmidło, rozbierając wzrokiem każdy render Rayne. Wiecie, jak prestiżowe było wtedy posiadanie tej gry? Wszyscy mnie do siebie zapraszali żebym im ją zainstalował, non stop przychodzili też do mnie, jak podczas jebanych pielgrzymek, żeby razem grać. Wpatrywaliśmy się godzinami w kanciastą dupę dhampirzycy, rozbierając ją wzrokiem i marząc, jak wskakuje na nas i oplata nogami, a my krzyczymy „nein, nein”, jak naziole, którzy robili jej za podwieczorek.

Wymieniliśmy się z Kajtkiem numerami telefonów (stacjonarnych, rzecz jasna) i tak poznałem dobrego przyjaciela na całe życie, nie zdając sobie jeszcze sprawy z tego, jakim rollercosterem emocji będzie dla mnie przyjaźń z nim.

Niedługo potem poszliśmy do gimbazy i skończyliśmy w tej samej klasie. Ja byłem cichy i nieśmiały, on był cichy i nieśmiały, więc wiadomo,Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
34 posty oraz 14 obrazków pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.189

>>187
dzięki opie, jak napisał anon wyżej dałeś trochę śmiechania, trochę smutania i refleksji. daję okejkę

 No.191

>>187
Boją się pieczarek xD o ile jedna czy dwie nie stanowi dla nich zagrożenia, to jeśli zobaczą większość ilość to dostają pierdolca.
Trzeba pamiętać żeby przy nich nie zamawiać np. pizzy z pieczarkami xD

 No.272

bump
co u kajtka? jezdzil na komarze?

 No.273

File: 60ece9ee6ec3b.vichan.png (47,63 KB, 1200x720, ClipboardImage.png) ImgOps Google

>>272
Zwycięzcą orderu złotej łopaty jeeeeeeest…

 No.295

File: 612e4583b4368.vichan.gif (294,24 KB, 109x90, laughing-laughing-hysteric….gif) ImgOps Google

> W ogóle to Adam Sandler był dla niego bogiem zawsze, może nie tego samego tieru co Geralt i Ronald McDonald, ale jeśli przyrównać Geralta do Aśtara Serana, a Ronalda McDonalda do lorda Gorloja, to Adam Sandler był dla niego takim Ptaahem.

Zapłacisz mi za to. Idę po chusteczki, bo poplułem cały monitor.



File: 611e7e807ec1e.vichan.jpg (71,48 KB, 362x512, kolekcja.jpg) ImgOps Exif Google

 No.279[Odpowiedź]

2 posty pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.283

>>282
dużo rzeczy z niego jest w nim własnie

 No.284

przecież wrzucałem tutaj >>>/h/171 lel

 No.285

>>284
nikomu nie chce sie używać twoich łojarskich skryptów kucu xD wypierdalaj na c++/

 No.286

>>285
1. enjoy wyjebanie PDFa z serwera i link nie działa (tak jak tu już wygasł link do książki do łaciny)
2. niech root się nie opierdala i doda PDF przynajmniej na jedną deskę

 No.294

Ale jeśli już wrzucasz WKP, to wrzuć wydanie 2, bo ma kilkaset stron więcej i pasty z późniejszego okresu starego /cp/, jak ten suplement Rewiru z Pauliną i Szymim.



File: 6049cceccd168.vichan.jpg (43,92 KB, 500x500, jolly roger.jpg) ImgOps Exif Google

 No.94[Odpowiedź]

Anon skrzywił się, gdy promienie ostrego, porannego słońca musnęły jego twarz. Niesamowicie bolała go głowa, a wszystko wokół wirowało. Spróbował przypomnieć sobie, co właściwie wczoraj wyprawiał. A, tak. Poszedł do portowej gospody, licząc po cichu, że wreszcie uda mu się stracić prawictwo z jakąś pijaną dziewką. Plan się rzecz jasna nie powiódł, więc upił się na smutno z nowo poznanym marynarzem. Tom, bo tak ów osobnik miał na imię, zwierzył mu się z podobnych problemów – niski wzrost, chuderlawość, zakola… to wszystko sprawiło, że nieszczęśnikowi pozostało tylko zaciągnięcie się na statek. Anon cieszył się, że znalazł bratnią duszę, której mógł opowiedzieć historię swojego przegranego żywota. Nie mógł znaleźć stałego zajęcia i wciąż mieszkał z matką w rozpadającej się ruderze w dokach, nie mając nawet własnego pokoju, tylko legowisko za przepierzeniem z desek. W tym barłogu od dwudziestu pięciu wiosen swej marnej egzystencji musiał wieczorami słuchać, jak jego matka, będąca oficjalnie praczką, a nieoficjalnie prostytutką, przyjmuje kolejnych klientów.

„Ależ wszystko się chwieje, dawno się tak nie schlałem” – Anon jęknął i spróbował usiąść. Ze zdumieniem odkrył, że znajduje się na pokładzie okrętu. Gorączkowo próbował przywołać w pamięci szczegóły poprzedniego wieczoru. Bezskutecznie. Nagle obok niego z głośnym plaśnięciem rozbryzgnęło się ptasie gówno. Spojrzał w górę, na tle bezchmurnego nieba krążył majestatyczny pelikan. Kolejna porcja ptasiego guana spadła obok skacowanego Anona. Tego było już za wiele na jego sponiewierany żołądek. Przechylił się przez burtę i długo wymiotował gorzką żółcią. Gdy doszedł do siebie, spostrzegł stojącego tuż obok Toma.

- Wstałeś wreszcie! Chwytaj szmatę i zmywaj pokład, nie chcesz, żeby kapitan po wstaniu zauważył ptasie gówno na pokładzie. – Tom wesoło zajadał pierożki i nie widać po nim było śladu wczorajszego pijaństwa.
- Co? Co ja tu robię, eee… jak… - Anon próbował zebrać słowa, jednak nie było to łatwe.
- Nic nie pamiętasz? No tak, trzeba było pić bezalkoholowe, jak ja – Tom uśmiechnął się promiennie. Zaciągnąłeś się na ten statek, podpisując kontrakt na dziesięć lat służby.
- Jakim cudem, przecież ja nawet nie umiem pisać – Anon protestował słabo, nie w pełni rozumiejąc jeszcze powagę sytuacji.
- Nieważne, postawiłeś swój znak – Tom wyciągnął zwój pergaminu, na którym, oprócz szczegółowo spisanej umowy widniał nabazgrany węglem penis – O, widzisz? Tutaj.

Nic nie rozumiPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
26 postów oraz 8 obrazków pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.196

>>195
Dziekuke za kolejny odcinek w imkeniu gildii budowlańców
Obraz Toma szorującego pokład tonącego statku zostanie ze mną na zawsze

 No.197

File: 606380d9ded51.vichan.jpg (269,55 KB, 720x960, terka pirat.jpg) ImgOps Exif Google

>>196
lekko sfermentowałem z wizji, gdzie na budowie starsi Janusze chleją w przerwie wódę, zagryzając kiełbasą, a anon czyta czanowe opowieści o piratach xD

 No.198

>>197
Na takich dużych budowach ostatnio nie robię
Aktualnie malowałem chatę pani Bożence (specjalnie z wielkiej) bardzo miła pani. Wdzięczna ze wszystkiego, baryłki z likierem dla mnie kupiła, żelki i soczki.
No kupiła mnie skubana tym xD zrobiłem jej expresowe malowanie bez ściem
Ale jak robiłem na wiekszych budowach to było właśnie tak jak mówisz, romany po wypierdoleniu małpki w kiblu wpierdalały kanapki ze śmierdziwem, iwany i sierioże jadły coś zrobionego przez mateczki (pachniało ładnie) no i anon z viczanem w telefonie, czorizo w ręcę i bułkom czostkowo w drugiej
Tak było

 No.199

>>198
chciałem tylko napisać, że bardzo szanuje taką panią Bożenkę (również specjalnie z dużej)

 No.291

bump, bo właśnie sobie piję rum i podgniwam xD



File: 60e9bd7ae2078.vichan.jpg (398,22 KB, 614x615, AnnaStarmach (1).jpg) ImgOps Exif Google

 No.269[Odpowiedź]

Kobiety to kurwy a nieruchające prawiczki to wspaniali ludzie.


File: 60e14204d0b78.vichan.jpg (39,89 KB, 300x300, lateksowamorda.jpg) ImgOps Exif Google

 No.263[Odpowiedź]

>bądź mną.
>anon lvl 22.
>ogólnie to jesteś spierdoliną umysłową i cały dzień oglądasz porno gdy nikt nie patrzy.
>dostajesz wiadomość sms "gorąca natalia czeka na ciebie 35km stąd".
>myślisz sobie "kurwa, w końcu zarucham".
>okazało sie że serio jesteś spierdolony i pobrałeś swojemu ojcu na kompie wirusa który ciągle otwiera przeglądarke ze stronami porno.
>dostajesz opierdol od starego.
>stary bierze cie na badania mimo że ogólnie to odpowiadasz za siebie w tym wieku xD.
>wchodzisz do gabinetu będąc sam na sam z panią psycholog.
>fajna kobieta. taka 6/10 o rudych włosach.
>zaczyna sie ciebie pytać dlaczego stary cie zabrał do niej.
>odpowiadasz szczerze bo wiesz że i tak nie masz raczej nic innego do powiedzenia. może pomyśli że twój stary to przychlast.
że bierze cie do psychologa bo se porno oglądasz w internecie.
>zaczyna sie z ciebie śmiać mimo że to psycholog.
>smutnażaba.jpg
Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.


Usuń post [ ]
Wstecz [1] [2] [3]
| Catalog
[ * ] [ 3 / b / cp / r+oc / waifu / wiz ] [ btc / c / c++ / fso / h / kib / ku / lsd / psl / sci / trv / vg ] [ a / ac / fr / hk / lit / mu / tv / x ] [ med / pr / pro / psy / sex / soc / sr / fa ] [ chan / meta / rcp ] [ szukaj ] [ Chan Wiki ]