[ * ] [ 3 / b / cp / r+oc / waifu / wiz ] [ btc / c / c++ / fso / h / kib / ku / lsd / psl / sci / trv / vg ] [ a / ac / fr / hk / lit / mu / tv / x ] [ med / pr / pro / psy / sex / soc / sr / fa ] [ chan / meta / rcp ] [ szukaj ] [ Chan Wiki ]

/cp/ - Chłodne Pasty

Nazwa
E-mail
Temat
Komentarz
Plik
Osadź
Hasło (do usuwania postów)


Regulamin | TOR | IRC | Peja Gała | CyTube | Komturcode | Online: | Aktywne fredy: | Aktywne boardy:

File: 61deb878f1ec1.vichan.jpg (17,08 KB, 500x500, aestheticghostgirl.jpg) ImgOps Exif Google

 No.480[Odpowiedź]

Siedziałem i przysypiałem na zużytym i śmierdzącym kurzem narożniku wpatrując się w stary telefon komórkowy, robiło się coraz później, mocno po północy. Radio cicho grało jakieś manieczki w rogu pokoju a ja niemogłem doczekać się sygnału nadchodzącej wiadomości, wreszcie jest: "Przyjedź po nas za 15 minut". Rozbudziłem się i wstałem pełen energii wiedząc że im prędzej wrócę tym szybciej będę mógł iść spać.
Odpaliłem starego Forda i ruszyłem do pobliskiego miasteczka, słabo oświetlona droga prowadziła przez kilka małych miejscowości i wsi. Po niedługiej podróży dojechałem do klubu z którego miałem odebrać mojego kuzyna z koleżankami, po chwili oczekiwania z niewielkiego tłumu przy wejściu wynużyła się mała grupka - on w stanie lekkiego upojenia wsiadł na tylne siedzenie razem z jedną z dziewczyn, następna usiadła z przodu obok mnie. Kuzyn od zawsze starał się rozpocząć intymne relacje z tą dziewczyną na tylnej kanapie, niestety robił to wyjątkowo nieudolnie, może i nawet gorzej ode mnie.
Ja natomiast nawiązałem płytki dialog z moją drugą pasażerką, niska, szczupła, kręcone blond włosy, duży nos, bardzo silny zez w jednym oku, cóż… przynajmniej pachniała dobrze, jak ta słynna mityczna dziewczyna z sąsiedztwa, tanie perfumy grały na mojej fantazji swoją słodką wonią, a ona wyraźnie dawała mi znać że jest zainteresowana moją osobą. Było to dla mnie ekstremalnie niespotykane ale wyjątkowo dobrze zachowałem swój luz, może dlatego że byłem już mocno zmęczony i naprawdę nie zależało mi na niej.
Przejechałem przez moją miejscowość i byłem w połowie drogi do sąsiedniego miasteczka gdzie obie dziewczyny mieszkały, noc powoli zamieniała się w poranek a wschodzące słońce na tle czystego letniego nieba pozwoliło mi dokładniej przyjrzeć się mojej pasażerce, niestety nie było zbyt dobrze, sytuację jedynie ratowało jej ciało, świetna figura, smukła z idealnymi zakrętami w odpowiednich miejscach, skóra jędrna i pachnąca. Makijaż bardzo mocno pomagał, tania biżuteria też dodawała ogólnego uroku, całość wydawała się delikatna i przyjemna, gdyby tylko ta twarz była inna, eh…
Odstawiłem obydwie koleżanki do domu i ruszyłem razem z kuzynem w drogę powrotną, w trakcie nasłuchałem się całej maści porad w temacie związków damsko-męskich, biorąc pod uwagę że mój kuzyn właściwie nigdy nie był z kobietą to miał wyjątkowo dużo rad do zaoferowania w tej sferze.
Ja myślałem o brzydkiej blondynce, jej słodki zapach zainfekował moje myśli i z jakiegoś powodu czułem potrPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
19 postów oraz 5 obrazków pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.521

>>520
Gdzie są w takim razie te mityczne oskarki zanikające poziom tego hena?
t.Dziadziuś 33 lata.

 No.522

>>521
Na kara i wilnie. Jak na standardy demograficzne tego hena to się czuję jak podwiek.

 No.523

>>521
26 lvl to dziadziuś emeryt czy okres ochronny?

 No.524

>>523
Patrz post powyżej.
Wygląda na to że podwiek xD
Śmiecham z ewolucji forum obrazkowego w klub dla statecznych dżentelmenów w średnim wieku.
O mio dio! Che cosa siamo diventati xD

 No.525

>>524
>Wygląda na to że podwiek xD
Za moich czasów podwiek obowiązywał do 21 lvl xD
>O mio dio! Che cosa siamo diventati xD
Włoski nowym językiem urzędowym Vichena? Czy może raczej it.vicchieno.net? xD



File: 61e880ce5c26a.vichan.jpg (132,03 KB, 1200x838, Degas_Intérieur_Philadelph….jpg) ImgOps Exif Google

 No.513[Odpowiedź]

kultura gwałtu istnieje, ważne, żeby ją zachowywać podczas "polowania". Opiszę to w kilku podpunktach.
Jak z klasą dobrać ofiarę? Ilu łowców tyle opinii. Może być nią członkini rodziny, przypadkowo spotkana kobieta, na imprezie, wracająca przez ciemną alejkę lub park do domu, dobra znajoma. Nie jest w dobrym tonie natomiast gwałcić prostytutki, dzieci i mężczyzn- gentelmen tak nie postępuje, takich gwałtów zawodowiec nigdy nie dokona, a na pewno się do nich nie przyzna.
Miejsce- tu panuje pewna dowolność. Istotne jest, aby postronni nie zakłócili naszych romantycznych harców, ale odważniejsi i doświadczeńsi łowcy wybierają nawet pozornie tłoczne miejsca. Należy jednak zaczynać od najprostszych, jak laski, alejki, parki, drogi, opuszczone budynki.
Jeden z najważniejszych podpunktów- kultura słowa. Można zachęcić kobietę mniej lub bardziej bezpośrednio, zarówno w towarzystwie, jak i kiedy jesteśmy z nią sam na sam. Trzeba jednak uważać na tzw. białorycerzy, którzy kierowani naiwnością mogą nam usiłować przeszkodzić. Ważne, żeby nie przesadzić- nie chcemy przecież, żeby ten gwałt był dobrowolny, to mijałoby się z jego celem. Można zacząć od sprawdzonych gwizdów, okrzyków typu
>hej cipcia
>hej cycolina, poka psioche
>zerżnę twoje bezbronne stupeczki
i tym podobne. W zależności od reakcji, możemy swobodnie przejść do nieco odważniejszych odzywek
>albo wbiję w ciebie kutasa, albo nóż, wybieraj kurwo
>nie zmieniaj tego gwałtu w gwałt i morderstwo
kiedy kobieta natomiast powie nam
>szanowny panie, nieco obawiam się tego lasu. czy musi mnie pan tam wlec za włosy?
możemy dodać jej otuchy budząc w niej poczucie wspólnoty oparte na tożsamych emocjach:
>też się boję, a ja będę wracał sam
Trzeba pamiętać, że każda z dam reaguje różnie- komplementy należy dobierać indywidualnie. Miejcie fantazję panowie!
Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.514

widzę potencjał, przeczytam później

 No.515

>>514
ok zapostuj potem opinię



File: 61e2166bc8d03.vichan.jpg (232,39 KB, 962x954, turlaczsupergosciu.jpg) ImgOps Exif Google

 No.494[Odpowiedź]

Tak, Macieju? Bank w tarapatach? Przyjąłem. Zaraz wyruszam. Bez odbioru.
Dawid Rolewski odłożył komunikator i oderwał od krocza cycatą modelkę, która zdziwiona wytrzeszczyła na niego oczy, co w połączeniu z rozmazanym, mocnym makijażem dawało nieco straszny efekt.
-To powinno wystarczyć- powiedział rzucając jej plik banknotów- wybacz, mam dzisiaj zły humor. wieczorem zjesz ze mną kolację. Teraz wynoś się- od Dawida aż bił chłód.
Luksusowa prostytutka pospiesznie poprawiła krwistoczerwoną sukienkę, zebrała swoje rzeczy i szybko opuściła pokój.
-Maksymilianie!- rzucił od niechcenia Rolewski. Sekundy później za pryncypałem wyrósł jak z podziemii golem sadła, Maksymilian, idealna kopia Macieja.
-Tak, proszę pana?- rzekł nobliwie, lecz uprzejmie.
-Wzywają nas obowiązki. Czy mój pojazd jest już gotowy?
-Oczywiście paniczu. Sam go czyściłem. Wyglądało to źle, ale na szczęście świeżą krew można zmyć zwykłą wo…
-Bądź tak dobry, mój Maksymilianie, i oszczędź mi szczegółów. Mamy mało czasu. - rzucił dystyngowanie Rolewski, po czym wstał ze skórzanego fotela i podszedł do wielkiej szafy. Szafa była wielka, ciężka, bogato rzeźbiona, z zewnątrz zbudowana z dębu, w środku wyłożona pachnącym orzechem.
-Powinniśmy być może zastąpić ją czymś innym, co mniej rzuca się w oczy. - powiedział Rolewski.
-Szafa jest rzeczywiście ekstrawagancka, paniczu, jeśli nie wziąć pod uwagę reszty wystroju pałacu. Wbrew pozorom ta jest niejako ukryta pośród tego luksusu. - odparł lokaj.
-Masz rację, Maksymilianie. Także za mądrość, nie tylko za lojalność, cenię sobie służbę rodziny Prządło. A teraz do parowozowni.
Maksymilian skinął głową. -Tak jest proszę pana.- i przękręcił róg pokaźnego jelenia, a raczej jego pozostałości, zdobiących ścianę.
Rolewski już wchodził do szafy, kiedy z ledwie słyszalnym kliknięciem otworzył się mały panel wewnątrz niej. Był prawie niewidoczny, szczególnie pośród ciemnych, drogich garniturów, wszystkich szytych oczywiście na miarę. Potomek króla keczapów wcisnął kilka guzików w sobie tylko znanej kolejności, i już mknął tym, co okazało się kabiną windy, do podziemi bródzieńskiej rezydencji.
Dawid wyszedłwszy z windy stanął w sporym, ciemnym pomieszczeniu. Wciągnął haust zimnego powietrza, zdjął kolejarską czapkę z marmurowej kopii Heraklesa farneńskiego i przyjrzał się swojemu pojazdowi. Rzeczywiście, był czysty.
Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
6 postów oraz 1 obrazek pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.505

>>502
zgniłem ze sprzęglaka z rucznym pulemiotem kałasznikowa xD nie zauważyłem go a kilka razy na to patrzyłem xD

 No.506

>>502
pamiętam to zdjęcie Prządlaka przerobione w stylu Warhammera40k, ma ktoś może? xD

 No.507

File: 61e6908766e12.vichan.png (15,82 KB, 946x150, xD.png) ImgOps Google

>tymczasem we wszechświecie równoległym

 No.508

>>507
pewnie też go ukąsił radioaktywny pociąg, od czego stracił władzę w nogach i stał się superłotrem

 No.509

>>508
A po tym wszystkim odnalazł złoty pociąg ze skarbami nazistów



File: 61bcc375021a6.vichan.png (521,34 KB, 2000x1200, illustrator2017-00-hero.png) ImgOps Google

 No.378[Odpowiedź]

Witajcie, anonki. Kilkukrotnie próbowałem napisać jakiś krótki wstęp do niniejszej opowieści, ale za każdym razem rozpisywałem się, oddalając z każdym słowem coraz bardziej od jakiejś centralnej myśli przewodniej. Poprzestanę więc skrótowo na tym, że dobrze jest mieć w świecie swoje miejsce (jak Vi) i po prostu trochę popisać. Tak dla samego siebie.
Dziś chciałbym opowiedzieć wam parę inb, jakie odkurwiły się w agencji mojej nieformalnej szwagierki… chociaż w sumie to zacznijmy od początku, który planowałem przybliżyć wam we wstępie, ale że wstępu nie napisałem w taki sposób, w jaki chciałem, nie wiecie jeszcze kto, co, gdzie i jak.

Pracowałem ładnych parę lat w firmie, w której pracowała też moja mama. W sumie to ona załatwiła mi tę fuchę i robiła za moją szefową, ale jej szefostwo w pewnym momencie uznało, że nie starczy im na ich własne bonusy i podwyżki, o ile nie przeprowadzą restrukturyzacji firmy, czyli mówiąc w bardziej zrozumiały i ludzki sposób, nie wypierdolą jednej czwartej pracowników i nie zlecą ich pracy jakimś podwykonawcom na umowach śmieciowych, a najlepiej to w ogóle żyjącym na Ukrainie albo w Indiach. Tak działa kapitalizm.
Gdybym się postarał i pogadał z paroma wyżej postawionymi pasożytami, to mógłbym tam trochę jeszcze zabawić i przeczekać trudny okres i zwolnienia, ale ledwie parę miesięcy wcześniej moja szwagierka założyła własną firmę i ni z gruchy, ni z pietruchy zapytała, czy nie chciałbym pracować z nią.
Chciałem, bo dziewczyna była naprawdę spoko, polubiliśmy się od momentu, gdy moja siostra nas sobie przedstawiła i od razu okazało się, że operujemy na tych samych falach mimo że różniliśmy się od siebie diametralnie. Może w tym tkwi cały sekret, nie wiem.
Chuj, że nie miałem wykształcenia kierunkowego, nigdy nie pracowałem w marketingu i reklamie, nie miałem ani nawet nie znałem większej części niezbędnych programów, ale w sumie to samo można było powiedzieć o Zuzce.
Nie żeby było jej to potrzebne – do jej funkcji, jako szefowej, należał kontakt z klientami i ogarnianie pomocy od znajomych, bo miała ich chyba we wszystkich, kurwa, możliwych branżach. Trzeba grafika 3D? Kurwa, spoko, zna typka co wszystko wymodzi w terminie. Kogoś, kto postawi stanowisko wystawiennicze w Norwegii? Jej brat ma wyspecjalizowaną firmę. Porady prawnej? Ma numer do jednej pani adwokat, która wisi jej przysługę. Dekarza? No kurwa brat pana Zbyszka co za lasem mieszka zrobi za półdarmo.
Nie wiem jak nawiązała wszysPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
82 posty oraz 25 obrazków pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.486

>>476
Też zaliczyliśmy oryginał, ale wykoleił się mocno i końcówkę ma bardzo średnią. Brotherhood za to bardzo nam się podobał.
W sumie analogia z rapcore trafione w dziesiątkę, czuję się tak samo xD Mam jakieś… nie wiem, poczucie winy (?) z powodu opisania tej historii.

>>477
Oj, nie wiem czy to odwaga czy po prostu głupota i trochę wbicie siostrzyczce noża w plecy xD Ale chyba nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

>>478
Dzięki, anonku :*

>>485
Nie zapomniałem, nie znudziło mi się, po prostu wyczerpał mi się zapas miłych wspomnień do opisywania. Mógłbym przytoczyć kilka gorzkich historii, ale szczerze nie chcę nimi psuć tego tematu i przy okazji aktualnie nie chcę o nich myśleć, bo mój spokojniejszy okres psychiczny dalej trwa i po prostu nie chcę się wzburzyć i ryzykować nawrotu jakichś stanów depresyjnych.
Inna sprawa, że Zuzą zawsze jest wesoło, ale wiele z naszych wspólnych przeżyć było komicznych hermetycznie i sytuacyjnie, i nie da się tego przelać na papier, czy tam piksele na ekranie.
Jeśli będę miał o czym pisać, to na pewno to zrobię, anonku. Do tego czasu chętnie po prostu pogadam o czym chcecie.

 No.487

>>486
>Mam jakieś… nie wiem, poczucie winy (?) z powodu opisania tej historii.
W sumie to czy ktoś z twojego otoczenia wie, że lurkujesz? Nawet jeśli nie, to przy obecnym ruchu jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że ktoś rozpozna o kim mowa
>Nie zapomniałem, nie znudziło mi się, po prostu wyczerpał mi się zapas miłych wspomnień do opisywania. Mógłbym przytoczyć kilka gorzkich historii, ale szczerze nie chcę nimi psuć tego tematu i przy okazji aktualnie nie chcę o nich myśleć, bo mój spokojniejszy okres psychiczny dalej trwa i po prostu nie chcę się wzburzyć i ryzykować nawrotu jakichś stanów depresyjnych.
Mi tam nie przeszkadza odrobina goryczy, ale jeśli masz się przez to czuć gorzej to mogę się obejść smakiem, inne anony chyba też
>Do tego czasu chętnie po prostu pogadam o czym chcecie.
Ogólnie co powiedziałbyś o swojej pracy jako pracy? Przeciętny anon odnalazłby się w typowej firmie z twojej branży, czy jednak trzeba tam za dużo dynaminy?

 No.488

>>486
>Mógłbym przytoczyć kilka gorzkich historii, ale szczerze nie chcę nimi psuć tego tematu
Moim zdaniem świetnie zakończyłeś ten temat. Ma spójną atmosferę, świetnie historie i to wcale nie jest mało materiału.

 No.489

>>487
> W sumie to czy ktoś z twojego otoczenia wie, że lurkujesz? Nawet jeśli nie, to przy obecnym ruchu jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że ktoś rozpozna o kim mowa
Znałem paru anonów IRL, będzie z pięciu, może sześciu, ale ze wszystkimi urwał mi się kontakt lata temu. Jednym był ten mechanik spierdoks, którego mama załatwiła u nas realizację szyldów do warsztatu xD Gdyby któryś lurkował Vi, to pewnie już lata temu skończyłbym z kosą pod żebrami xD Ale skoro wciąż dycham, to luz, tym bardziej, że tutaj mamy śmietankę wśród anonów. Bardziej chodzi mi o… nie wiem, naruszenie jej zaufania poprzez opisanie czegoś tak intymnego? Wiem, że niepotrzebnie tu dramatyzuję, ale dziewczyna ponad ćwierć wieku w ogóle utrzymywała prawdę o samej sobie w tajemnicy i poza paroma osobami nikt nie wiedział co jej w sercu gra, więc może to odzywa się przewrażliwienie, w którym długo żyłem, by w żadnym wypadku jej nie zdradzić. No ale znowu zaczynam flirtować z czymś gorzkim, więc muszę zacisnąć stulejkę i zwyczajnie przestać bić się z myślami.

> Mi tam nie przeszkadza odrobina goryczy, ale jeśli masz się przez to czuć gorzej to mogę się obejść smakiem, inne anony chyba też

Zobaczymy co to będzie. W przeszłości zdarzyło mi się pisać pod wpływem silnych negatywnych emocji i nie mam zamiaru nigdy robić tego ponownie, bo nie wynika z tego nic dobrego. Co najwyżej można przed samym sobą odsłonić swoje zgorzknienie i potem gdy przeczyta się swoje stare wypowiedzi, dostaje się mocnego żeżu i chce się cofnąć w czasie żeby naprawić te "błędy" xD
Jeśli przypomnę sobie coś wesołego, rozczulającego albo śmiesznego, to na pewno to opiszę. Smutki wolę zostawić albo nietknięte albo przytoczyć je na boku jak historię Szarej Myszki.

> Ogólnie co powiedziałbyś o swojej pracy jako pracy? Przeciętny anon odnalazłby się w typowej firmie z twojej branży, czy jednak trzeba tam za dużo dynaminy?

Zależy, anonku drogi. Generalnie to powiedziałbym, że skoro Szara Myszka się odnalazła, to każdy anon też spokojnie byłby w stanie. Wszystko zależy od zespołu, skali obowiązków indywidualnych i wielkości firmy.
U nas mógłbym podzielić realizacje na trzy typy: wyszukiwanie, kontakt i grafikę.
Wyszukiwanie to przeglądanie zapytań ofertowych, szukanie wykonawców, porównywanie cen itd. SPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.493

>>489
Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź
Nie przejmuj się tak tym, że zraniłeś siostrę czy coś, dla mnie to bardziej wygląda tak jakbyś napisał że siostra chodzi do kibla, wszyscy to robią
Ja w swojej pracy w spedycji też miewałem momenty śmieszne i takie niezbyt przyjemne, wszędzie tak chyba jest. Najbardziej załamujące było to, że chciałem dobrze, mówiłem ludziom co i jak, a i tak niektórzy mieli wszystko w dupie. Do tego praca za minimalną i w końcu wypierdoliłem gdy okazało się, że nie ma perspektyw na podwyżkę. A uwierz mi, nie robiłem w tej pracy minimalnego minimum
W sumie ta praca w reklamie nie wygląda tak strasznie jak myślałem. W technikum w naszym roczniku była też klasa właśnie o tym profilu i było tam trzech chłopa (reszta baby) - turbodynamiczniak, taki pół-dynamiczniak/pół-normik (całkiem spoko gość, miał loszkę ze swojej klasy ale już nie są razem, teraz ona chyba jest menedżerem w Maku) oraz taki semi-spierdon (z którym o dziwo nigdy chyba nie gadałem). Jedno co wiem, to to że technikum uczy jednej rzeczy - nie chcesz mieć do czynienia z wyuczonym zawodem xD



File: 60d2aa67bd8de.vichan.jpg (10,46 KB, 390x260, 1_1 dzielny tata.jpg) ImgOps Exif Google

 No.226[Odpowiedź]

Drogi skurwysynie,

Bo ciężko nazwać inaczej człowieka, który najpierw daje ci życie, a potem celowo ci je uprzykrza i upośledza – oby twoje hemoroidy płonęły, aż zdechniesz na raka.

Wiesz, ostatnio nawet, widząc jakieś tam niemrawe wyciąganie ręki z twojej strony, próbowałem cię polubić – niestety, jak zwykle swoją impertynencją i agresją spierdoliłeś sprawę, pokazując swoje prawdziwe kolory, jak tylko okazałem ci odrobinę sympatii. I wiesz, co? Chuj ci w dupę. Jeśli chciałeś, żebym polubił twoje towarzystwo, czy nawet ciebie samego, miałeś ku temu dostatecznie dużo okazji w okresie, kiedy swoją przemocą i zjebaniem miałeś jeszcze okazję nie spierdolić mi psychiki i, w przedłużeniu, życia. Bo to ostatnie już nigdy normalne nie będzie.

Od kiedy tylko pamiętam, traktowałeś mnie, jakbyś mnie nienawidził za sam fakt istnienia. A może za to, że urodziłem się dokładnie dziewięć miesięcy po tym, jak po raz pierwszy zamoczyłeś w noc poślubną, i nie dałem ci się nacieszyć małżeństwem? A może za to, że, chociaż nic o tym nie wiem, jestem bękartem ze zdrady, którą odkryłeś? Pamiętam, jak miałem pięć lat i, jadąc z wami samochodem, zarzygałem sobie spodnie przez chorobę lokomocyjną. Zatrzymaliście się przy bazarze i kupiliście mi ad hoc jakieś dresy. Wziąłeś te zarzygane. Poskładałeś w kostkę, jakbyś musiał je zaraz na gwałt wcisnąć do szafy. Ale nie włożyłeś ich do siatki, nie odpaliłeś samochodu i nie pojechałeś dalej. Zamiast tego cisnąłeś je na ziemię. „Masz, tak to się robi, teraz ty” – wycedziłeś z furią. Co to miało, kurwa, być? O, albo jak miałem siedem lat i byłem z matką na hulajnodze. W domu zorientowaliśmy się, że wypadła z niej jedna śrubka. Nie sięgnąłeś jednak po słoik z normaliami, żebym sobie znalazł zamiennik – zamiast tego kazałeś nam iść z powrotem, żebym odtworzył całą trasę i znalazł zgubiony element. Jedną pierdoloną śrubkę, którą równie dobrze mogłem zamienić na nową. Wtedy domyślałem się, że robisz to, żeby mnie czegoś nauczyć. Tylko, tak się zastanawiam, czego? „Nie miej problemów, bo, zamiast ci pomóc, narobię ci dodatkowych”? Super nauka, kurwa mać. O chuj ci, człowieku, chodzi?

W mojej podstawówce, jak w większości polskich szkół w tamtym okresie, obowiązywało prawo dżungli. Ale ja wcale nie musiałem mu podlegać. Wystarczyło, żebyś, gdy wołała o to sytuacja, jak każdy przyzwoity rodzic bronił swojego dziecka, zamiast wmawiać mu winę za każdą sytuację konfliktową, w jakiej się znalazło, i uprawiać absurdPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
52 posty oraz 23 obrazki pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.374

pamietam jak na polaju lata okolo roku 2004 albo 2006 w kazdym razie siemens c65 to byl szczyt szpanu wtedy ziomek z tylnej lawki wypierdolil kwiatka przez okno z 3 pietra, zrobila sie afera, wszyscy wiedzieli kto to zrobil ale nastepnego dnia w gimbazie rano wzywali kazdego wg dziennika do pokoju na osobnosci zeby przedstawil swoja wersje zdarzen i dojsc do tego co sie odjebalo i kto dokonal tego czynu. Ja mialem numer 8/30 w dzienniku i powiedzialem zgodnie z prawda kto go wyjebal bo i tak pewnie juz dawno wiedza skoro maglowali 8 osob przede mna a te kurwy po mnie zapytaly jeszcze tylko sebe z numerem 9 i dla reszty klasy stalo sie jasne ze nie sprzedal go prawilniak tylko ja i tak stalem sie podwiekiem wykletym i wodnik szuwarek w kiblu byl mi dawany regularnie wtedy ehh jeden z wiekszych bledow mojej mlodosci

 No.375

File: 61ad61e6e45cc.vichan.jpg (61,38 KB, 540x800, 13_Reasons_Why_Character_P….jpg) ImgOps Exif Google

>>249
>(13_1/1)
Jeśli tamten OP inspirował się picrelem, to kurwa obawiam się najgorszego

 No.376

>>375
z jednej strony c r i n j
z drugiej strony to mógł być hobatyr, nigdy sie nie dowiemy.

 No.377

chciałbym umieć mieszać moich starych z błotem tak skutecznie jak adwersarzy w necie
ciekawe czy by mi pomogło jakbym napisał list w tonie takim jak komentarz do ułomka polityczkarza z którym się nie zgadzam

 No.459

>>377
terapeuci nieironicznie polecają takie pisanie listów żeby oddać zmagazynowane napięcie
ale pisanie do swoich starych postów w formacie czanowym ze strzałkami i picrelem to by była nowa jakość xD



File: 6146f6442343d.vichan.jpg (640,36 KB, 3024x4032, 1 rock or something.jpg) ImgOps Exif Google

 No.307[Odpowiedź]

No elo, naszło mnie dzisiaj na wspominki i stwierdziłem, że opowiem wam, jak było w wojsku

Co? Anon? W wojsku? Ano w wojsku, jako tłumacz xD Jak to się stało? Dosłownie wszedłem kiedyś na fejschuja i losowo zobaczyłem ogłoszenie, że amerykańskie wojsko szuka tłumaczy, żeby siedzieli z nimi w polskiej bazie i pomagali im w sprawach na miejscu. W jakich sprawach? Spokojnie, panie szpieg, możesz pan chować fujarę w spodnie – w przyziemniejszych, niż by się ktokolwiek spodziewał. Byłem tylko szarakiem z ulicy, który znał angielski i miał jakieś tam wykształcenie, ale nie miałem żadnego stopnia dostępu do informacji, ani nic. Moja rola miała polegać na siedzeniu na dupie i byciu pod ręką, kiedy będzie potrzeba. A potrzeb, jak się miało okazać później, było mnóstwo i jeszcze trochę.

Jak wyglądała rekrutacja? Ot, wysłałem CV, napisałem ładnie po angielsku, kim jestem i skąd się wziąłem. Skontaktowali się ze mną na Skype. Pogadaliśmy. „Nie no, dobra, niby cię tam czeka jeszcze oficjalny test, ale widzę, że to będzie tylko formalność” – rzucił rekruter. Faktycznie, tak było. Powiedzieli, że się dostałem, tylko musiałem jeszcze strzelić sobie parę badań lekarskich, żeby zobaczyć, czy nie mam HIV, czy coś. Poszedłem do przychodni, oddałem juchę, odczekałem dwa dni, poszedłem do recepcji, odebrałem wyniki. I to był ostatni przejaw organizacji i porządku, jaki zobaczyłem przez kolejne kilka miesięcy.
- Ty, słuchaj, sprawa jest. – zadzwonił do mnie rekruter. – Pakuj graty, wyjeżdżasz pojutrze.
- Pojutrze? Kurde, chłopie, miało być za tydzień.
- Tak mi powiedzieli, zmiana planów. Pojutrze.
Rzuciłem niemą kurwę. W dodatku miejsce, które wskazał, było na przeciwnym końcu kraju niż to, które mi podali wcześniej. Fajnie tam mają w tym Pentagonie, naprawdę fajnie. Cóż począć? Załadowałem dupę w troki, jakimś cudem ogarnąłem bilety kolejowe i ruszyłem. Dali mi parę kontaktów – między innymi do drugiego tłumacza z bazy. Zgarnął mnie z dworca z jakąś młodą, amerykańską porucznik. Przedstawiliśmy się, odkurwiliśmy small talk. I przeszliśmy do kwestii praktycznych.
- Ty, a śpiwór jakiś masz?
- Co? Nic mi o tym nie wspominali. Myślałem, że wszystko miało zapewnić polskie wojsko.
Tylko, że nie miało. Dali miejsce na jebutne, wojskowe namioty dla całego batalionu, dali prąd i wodę, dali wyra – ale bez kołder. Pojechaliśmy do Tesco, żeby uzbroić mnie w jakieś podstawowe sprzęty. Niestety, staliśmy w korku, więc na kolację nie zdążyliśmy. APost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
38 postów oraz 12 obrazków pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.449

File: 61cf263a71557.vichan.jpg (6,47 KB, 275x183, 11a latająca karetka, nie ….jpg) ImgOps Exif Google

Pewnego dnia inba dopadła mnie podczas śniadania. I to tak gwałtownie, że nawet mleka z kartonu dopić nie zdążyłem. Co się stało? Jedna porucznik na poligonie naprawiała gąsienicę od czołgu, jakiś element za mocno się napiął, i pierdolnął ją pod okiem, wywołując pojebane krwawienie. Sama była w dobrym humorze i nie wyglądała na zbyt obolałą, więc myśleliśmy, że będzie standardowa robótka typu szlug pod poczekalnią, rentgen i żarcie na koszt Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych. Musieliśmy tylko podjechać do szpitala, który miał akurat odpowiedniego specjalistę – bagatela, dwie godziny. Jedną playlistę później byliśmy już u doktorka. Pstryknęli, obejrzeli, podumali, wrócili z nietęgimi minami.
- No dobra, widzi pani, pani ma tutaj uszkodzoną kość, ale za mało wiemy, tu trzeba lepszego sprzętu. Trzeba będzie śmigło do wojewódzkiego.
- Yyy, czy ja stracę oko?
- No właśnie nie wiemy, trzeba…
- CZY JA STRACĘ MOJE OKO?!
Zaczęła szlochać. Chłopaki próbowali ją uspokoić. W końcu lekarz uświadomił jej, że to mało prawdopodobne, więc niech wyluzuje. Ja za to zacząłem się trochę spinać, bo chcieli ją dać na obserwację z nocowaniem, a ja w takiej sytuacji musiałbym też tam jechać i zostać bez ubrań na zmianę i leków. Podjąłem więc próbę oszukania przeznaczenia i zacząłem wciskać porucznikowi od medyków, że będzie najlepiej, jak już poślą drugiego do wojewódzkiego, a ja już tu podomykam formalności, ale kutas nie kupił. To był jeden z tych mundurowych, którzy ewidentnie coś do mnie mieli, ale jako że miałem chody na bazie i byłem potrzebny, okazywał mi to tylko pasywną agresją. Usiedliśmy więc pod wjazdem dla karetek i zabraliśmy się letargicznie za karmienie raka. Po jakiejś godzinie opóźnienia śmigło w końcu się zjawiło. Powitał mnie kapitan doktor.
- Dzień dobry! Gdzie nasza pacjentka?
- O, dzień dobry. Tutaj, na wózku siedzi.
- Co? – zniżył głos do szeptu. – To jest dziewczyna?
- Spoko, jesteś pan chyba czwartą osobą, która mnie o to dzisiaj pyta. – odpowiedziałem zrezygnowany. Pacjentka nosiła bardzo krótką fryzurę, a w dodatku miała dość niski głos i była czarna, przez co mówiła innym soundfontem, niż się u nas słyszy na co dzień, i nie było aż tak słychać różnicy. Swoją drogą, ciekawostka: z moich anegdotycznych szacunków wychodzi, że jakieś 40% dorosłych samców mokebe ma identyczny głos jak Barack Obama xD
- Aha, yhy, spoko. To dziękuję za pomoc, my już sobie damy radę, do widzenia.
- Jak to, to nie lecę z wami śmPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.450

File: 61cf26a9b1a15.vichan.jpg (2,53 MB, 3072x4096, 11b hej, kto Polak....jpg) ImgOps Exif Google

Powoli odliczałem dni do powrotu – robota była zajebista, ale na dłuższą metę nie na moje zdrowie. Zimą bym się tam chyba zajebał, serio. W każdym razie ostatni dzień w pracy zaczął się o pełnej kurwie o czwartej nad ranem – wściekłymi, przesterowanymi flażoletami Dave’a Mustaine’a z „Tornado of Souls”.
- Halo…? Cześć, Ashley, co się dzieje?
- Dzwoń po karetkę i biegnij do stacji! Żołnierce czołg po nodze przejechał!
- Że co, proszę?
- Czołg po nodze przejechał!
Wziąłem plecaczek na ostatnią taką misję, narzuciłem spodnie na piżamę i wybrałem 112.
- Dzień dobry, był tutaj wypadek na poligonie, czołg po nodze żołnierce przejechał.
- Proszę pana, ale karetka nie wjedzie na poligon!
- No nie, nie wjedzie, ranna jest w drodze na bazę wojskową.
- Ale na bazę też nie wjedzie! To miejsce dla pojazdów terenowych!
- No jak nie wjedzie! Przecież już tu była kilka razy!
- Ale proszę pana, tu i tak nie ma oddziału ortopedii! Musiałaby jechać z innego miasta!
- Człowieku, jaja sobie robisz? Jak ma jechać, to niech jedzie, po to ma kurwa koła!
Było prawie wpół do piątej, a ja niemal się na niego darłem. Ale zasłużył, skurwysyn, bo z każdym zdaniem było słychać, że jest niekooperatywny i motywowany brakiem dobrej woli. W końcu jebnąłem słuchawką i powiedziałem majorowi, żeby szykowali cywila, bo karetka odpada. Oczywiście nawet teraz nie mogli sobie odmówić spędzenia kilkudziesięciu minut na sprawdzaniu stanu wozu xD Ruszyliśmy w drogę, dojechaliśmy niedługo po pełnym wschodzie. Czekała już na nas Ashley. Musieliśmy się trochę nałazić (a szeregowa najeździć na wózku), bo szpital był ogromny. Zaczynało też przybywać ludzi, więc trzeba było i manewrować.
- Ej, co ty im mówisz? – spytała Ashley po którymś razie. – „Excuse me” to chyba „przepraszam”, nie?
Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.451

Dzięki, że o nas nie zapomniałeś, OPie. Historie pieniężne, ludzie wydają się spoko (przynajmniej większość), z kapelanem to bym chętnie się napił xD Mamy rozumieć, że to już koniec historyjek o przygodach tłumacza US Army stacjonującej w 51. stanie?

 No.452

>>451
na chwilę obecną tak, chociaż nie wykluczam, że coś kiedyś dopiszę, ale co najwyżej w formie krótkich scenek rodzajowych typu rozkminy na szlugu z Dustinem i Jessem albo w lesie na browarze z Młodym, ewentualnie coś co by ilustrowało absurdy chlewu albo którejkolwiek ze służb z którymi miałem styczność
starałem się takie już wplatać jako dygresje, ale na bank nie wyczerpałem wszystkiego, po prostu skończyły się planowane rzeczy które ilustrowały największe inby albo ciekawostki

 No.454

>>452
Jestem dobrej myśli, OPowi od Rewiru też się czasami coś przypomniało i w końcu sklecił z tego .pdf w chronologicznej kolejności



File: 6052f8562a767.vichan.jpg (325,82 KB, 1280x719, krowy_na_pastwisku_lubosho….jpg) ImgOps Exif Google

 No.106[Odpowiedź]

WTT będę (jeśli się uda) regularnie postował fragmenty past (lub całe, jeśli są wystarczająco krótkie), by staroanonki mogły sobie przypomnieć o naszym czanowym dorobku kulturowym i może w efekcie odświeżyć w całości pewne klasyki, a nowoanony miały okazję poznać prace, które zdefiniowały naszą kulturę i artystyczną historię.
No to co, jechane z tym koksem, pierwsza złota paściarska myśl w pigułce na rozpoczęcie:


Idziemy tym Patpong Road, tylko istotne jest to, że są cztery Patpong Road koło siebie: jedna dla hetero (tam gdzie byliśmy pierwszej nocy), druga też dla hetero (tam byliśmy właśnie wtedy), trzecia dla homo i czwarta dla Japończyków, gdzie się dzieją jakieś chore skurwysyństwa i biali ludzie tam nie wchodzą xD

Opowieść o Krzysiu w w Bangkoku
16 postów pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.424

>>180
dalej jestem zły za ten chujobloking w środku historii, najgorsze jest to, że autor nie pisał potem nic w tym stylu tylko wziął się za swoje pseudostraszne historyjki wrzucane na blogspota gdzie dostawał 3 wyświetlenia na pontyfikat a z końcem 2019 zdech zupełnie

szkoda

 No.425

>>424
No, szkoda. Mam chyba zapisaną większość z nich gdzieś, ale nawet nie chciało mi się jakoś ich czytać przez te wszystkie lata. Jeszcze wrzucał jakieś prace na Fejsbuka, ale nie wiem, czy to nie były kopie z bloga, nie pamiętam. Dobrze by było zebrać je w kupę jak wpisy z blogów Testo w nitce na /r+oc.

Ja jestem najbardziej zły na nagłe, niespodziewane zakończenie historii. Przydałby się Majce jeszcze 1 rozdział przynajmniej żeby elegancko wszystko domknąć, tak myślę. Albo przynajmniej jakaś nowa poszerzona wersja, wydanie 2 czy jakiś director's cut na kiju.

 No.432

>>424
>>425
No elo
Lubię jak ktoś mnie czyta, a ze zdechnięciem starego vi to tak jak mówicie chuj na pontyfikat i odechciało mi się pisać.
Czuję się jednak niezmiernie miło połechtany że mnie pamiętacie, jeśli mam napisać cokolwiek nowego to tylko dla was anoni.

 No.433

>>432
Ostatnimi czasy jest tu ruch, więc Pisz (takie miasto na Mazurach) xD

 No.434

>>432
Pisz, pisz, anonku kochany. Pamiętamy Majkę i w ogóle to cieszę się, że jest nas tu kilku pamiętających/współtworzących pierwsze /cp na czaksowym. Zajebiście jest wiedzieć, że tamta śmietanka anonów wciąż tu zagląda.



File: 618562f7188cb.vichan.png (110,16 KB, 659x504, 1443779599004.png) ImgOps Google

 No.352[Odpowiedź]

Anony, siedzę w psychiatryku z krótką przerwą od października.

Pisałem wcześniej post na /b żeby się wypłakać, obecnie na chwilę porzuciłem bycie pizdą i nie chce mi się bohatyrać, tyle wygrać.

Poprzedni pobyt w szpitalu niewiele mi dał, bo spędziłem go na flircie z dziewczyną z borderem. Tak się złożyło, że spotkaliśmy się też w obecnym i wyszły z tego bardzo dziwne sytuacje. Zaraz wszystko wam przedstawię, teraz nie mam czasu, bo idę medytować.
11 postów oraz 2 obrazki pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.367

>>360
Napisze w sumie trochę o swoich problemach, bo to ważne dla historii, którą przedstawiam.

Mam dysocjalne zaburzenia osobowości, jeszcze nie wiedzą dokładnie jakie. Najbardziej pasuje zespół depersonalizacji i derealizacji, nie ma opracowanej farmakologii. Od 7 lat żyje w jakimś śnie, wszystko jest za mgłą. Nie mam pewności, czy to co mnie otacza naprawdę istnieje. To znaczy intelektualnie wiem to, ale rzeczywistość maluje mi się jak ze snu, jak fikcja. Dla mnie życie to wątek w filmie, w którym gram. Moje emocje są stłumione, mam duże problemy z zaufaniem, przez co nigdy nie miałem głębszych relacji, całe życie czuję się samotny.

Bardzo dużo przemocy w domu, fizycznej i słownej, na pierwszych wizytach u psychiatry cały czas płakałem, teraz już potrafię o tym mówić. Patologia w domu w połączeniu z tym, że za guwniaka byłem bardzo wrażliwy doprowadziły do zaburzeń dysocjalnych. Taki mechanizm obronny, emocje przynoszą ból, więc mózg częściowo je wyłącza. Później doszły narkotyki, które wszystko pogłębiły. Ostatnie półtora roku sporadyczne ciągi na heroinie.

 No.368

>>367
Wyrwałeś się z przemocowego domu kompletnie?

 No.369

>>367
21 lvl i na heroinie?
opku nie tedy droga!

sugeruje spytac o pregabaline, bys przechodzil ten okres bardziej wesoly
300-450mg powinien Ci lekarz przypisac do tego co masz

a loszce daj do zrozumienia ze jestes bardziej psychiczny od niej, bo sie od ciebie na czas pobytu nie odklei i jeszcze cos odjebie

 No.370

>>367
kurwa borderki najgorsze, mialem tera babe borderke, pierwsza w sumie powazniejsza locha, ja prawik co wazne dla historii. znalismy sie w sumie wczesniej z 2 lata przez hehe kąkuterek, nie dawala sygnalow zadnych ze borderka albo ja debil totalny. podbijala do mnie jakis czas ale ja splawilem bo zwiazki na odleglosc nie dla mnie no ale dobra po jakims czasie uznalismy ze hehe wpadaj wypijemy piwko. przyjechala na pare dni, 1 dzien najebalismy sie jak susly, zaczelismy sie przytulac no i poszlo. 4 dni zesmy sie tarli chyba xD ale juz wtedy wyczulem ze cos nie tak kurwa bo strasznie niestala w tym co mowila, ze niby chce ale nie chce robic nadzieji a leb we mnie wtulony i sie trzymamy za rece. mowie dobra, ja nie zmuszam ani nic, jakos to jednak poszlo ze sie zeszlismy i to byl kurwa blad. kazda klotnia to jebanie po mnie ze ja debil i mi nie ufa i ja najgorszy i chce zerwac, jak sie zgadzalem to klik, 180 kickflip i przepraszanie 2h. strasznie mi to glowe popsulo nie bede ukrywal, czasami miewam jeszcze srogie derealizacje a ja zaden zjebany w sensie chory na leb nie jestem i lekow nie biore wiec dla mnie to nowa sytuacja. zerwalem to jakos po miesiacu, moze poltora, totalnie zero kontaktu, nie polecam ogolnie. od poczatku jej mowilem ze ja nieruchajacy jestem i podchodzila do tego na luzie i ze mnie nauczy, jak bylo fajnie to bylo zajebiscie kurwa naprawde ale jak tylko byl zgrzyt to niesamowicie mi wchodzilo to na glowe

 No.371

>>365
mialo byc do tego



File: 6038e5c61d0dc.vichan.jpg (Schowaj obrazek, 83,93 KB, 512x682, czerw.jpg) ImgOps Exif Google

 No.23[Odpowiedź]

Właściwie nie wiem, dlaczego zwróciłem uwagę na tę reklamę. Zawsze uważałem łapiących się na to ludzi na idiotów, którzy wysłaliby ostatnie pieniądze nigeryjskiemu księciu. Tego wieczoru miałem jednak fatalny nastrój i dla żartu kliknąłem w migoczący napis „JEDYNY SKUTECZNY KREM NA POWIĘKSZENIE PENISA, SPRÓBÓJ ZA DARMO”. Ciekawe, gdzie tkwi haczyk? Na pierwszy rzut oka żadnego haczyka nie było, darmowa próbka przesyłana do wybranego paczkomatu, bez podawania jakichkolwiek danych. Zamówiłem paczkę i poszedłem spać.

Zapomniałem o sprawie, kiedy jednak otrzymałem smsa z powiadomieniem o przesyłce czekającej na odbiór, wspomnienie wróciło. Zażenowany udałem się do paczkomatu – skoro i tak zamówiłem ten syf, równie dobrze mogę spróbować. Kości zostały rzucone, chuj zostanie nasmarowany.

Wieczorem nałożyłem na swojego mikroskopijnych rozmiarów penisa grubą warstwę kremu i poszedłem spać. Gdy wstałem rano, coś było nie tak. Próbowałem odwrócić się na bok, jednak monstrualna pała dorównująca rozmiarami przyrodzeniu Rocco Siffrediego przeważała moje wątłe ciało. Byłem wniebowzięty, nie dowierzając, że rozwiązanie moich odwiecznych kompleksów okazało się tak prostą sprawą. Udałem się na spacer, delektując się potężnym nabrzmieniem, uwidaczniającym się na moich jeansach.

Ma radość nie trwała jednak długo. Już następnego ranka obudziłem się przygnieciony prąciem rozmiarów zrolowanego dywanu. Wpadłem w panikę i sięgnąłem po ulotkę leżącą koło łóżka. Dziękowałem losowi, że położyłem ją tak blisko, nie byłbym bowiem w stanie wstać z łóżka. Moje oczy ukłuł wytłuszczony nagłówek „NIE PRZEKRACZAĆ ZALECANEJ DAWKI 0,5 MG DZIENNIE”. Kurwa.
W panice przebiegając wzrokiem ulotkę szukałem rozwiązania. Nie było jednak nic napisane o tym, co robić w wypadku przedawkowania. Standardowe formuły o zasięgnięciu porady lekarza lub farmaceuty, które mimowolnie przeczytałem głosem z radiowej reklamy. Jedyne, co rzuciło mi się w oczy, to fakt, że zamiast wszechobecnego „Made in China” na opakowaniu widniał napis „Made in Arrakis”. Dziwne.

Przełamując wstyd, sięgnąłem po telefon, mając zamiar wezwać pogotowie. I wtedy wydarzyło się coś strasznego. Mój fallus ożył. Poderwał się, niczym żylasta, umięśniona bestia – i ruszył przed siebie. Jedyny opór, jaki mogłem stawić, zrobił na stworze równie wielkie wrażenie, co na pitbullu sąsiadów spod siódemki, kiedy jego ważąca pięćdziesiąt kilo właścicielka próbowała go odciągnąć od wąchania kałuży rzygowin. IPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
4 posty oraz 2 obrazki pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.74

>>23
Wspaniały makaron xD
To nówka sztuka czy jakiś reprint bo nie znam

 No.75

>>74
nówka, zmartwychwstanie vi to okazja warta uczczenia nowymi makaronami

 No.82

>>75
Bardzo ładnie, właśnie czytam 3 tom diuny, wiec mi dodatkowo oddało

 No.129

Zajebiste xD

 No.351

bumpe, bo oglądałem tę nową Diunę xD



File: 60729fa53135b.vichan.jpg (32,9 KB, 746x507, e20651fb535fffecae791f8164….jpg) ImgOps Exif Google

 No.203[Odpowiedź]

WTT postujemy pasty zbyt krótkie i/lub samodzielne z niczym innym niezwiązane, by był sens zakładania im osobnych tematów. Mile widziane nie tylko krótsze opowiadania czy wypunktowane strzałki memiczne, ale również wszelakie wierszyki, haiku, cytaty, obserwacje, przeinaczenia, dosłownie wszystko. Postujcie co macie, śmiało.
20 postów oraz 2 obrazki pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.346

File: 618250c5b1441.vichan.jpg (256,68 KB, 600x600, WERBLIN╠üSKI-Konserwa-tury….jpg) ImgOps Exif Google

> Mame kupuje kilka konserw turystycznych.
> Bądź głodny. Idź do lodówki, weź jedną, zerwij sreberko.
> Zobacz, że pod spodem tłuszczyk zebrał się na środku i wygląda jak cipka.
> Coś ci odjaniepawla we łbie i zaczynasz wylizywać mięsną cipę.
> Rozkoszujesz się tłuszczykiem rozpływającym na twoim języku.
> Wyobrażasz sobie, że to soki rozgrzanej do czerwoności loszki.
> „Co ty wyprawiasz, synu?!”
> Zostań nakryty przez mame na wylizywaniu konserwy, z nosem upierdolonym tłuszczem.
> „Hehe… sprawdzałem czy nie przeterminowana” xD
> Mame patrzy na ciebie.
> Patrzy na twoją utłuszczoną mordę.
> Patrzy na dziurę wywierconą językiem w mięsie.
> Patrzy na nabrzmiałą pałę rozrywającą ci od środka spodenki.
> Stoicie tak bez słowa przez chwilę.
> „No o różnych rzeczach słyszałam, ale żeby minetę konserwie robić, Seba?”
Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.347

>matka piecze kurczaka na obiad
>zwiększ temperature pieczenie o 50 stopni
>kurczak tak bardzo spalony
>ojciec krzyczy na matke, że jest niedojebana i nawet obiadu zrobić nie umie
>matka płacze
>potem widzisz jak matka siedzi w łazience z słoikiem na twarzy
>naszczaj do butów ojca po złości

 No.348

>>347
Ten anon jest kotem

 No.349

>>348
Albo butosikaczem

 No.350

będę wdzięczny za antyczną pastę posta grabaza ze strachów na lachy o srogich grzybach,



Usuń post [ ]
Wstecz [1] [2] [3]
| Catalog
[ * ] [ 3 / b / cp / r+oc / waifu / wiz ] [ btc / c / c++ / fso / h / kib / ku / lsd / psl / sci / trv / vg ] [ a / ac / fr / hk / lit / mu / tv / x ] [ med / pr / pro / psy / sex / soc / sr / fa ] [ chan / meta / rcp ] [ szukaj ] [ Chan Wiki ]