[ * ] [ 3 / b / cp / r+oc / waifu / wiz ] [ btc / c / c++ / fso / h / kib / ku / lsd / psl / sci / trv / vg ] [ a / ac / fr / hk / lit / mu / tv / x ] [ med / pr / pro / psy / sex / soc / sr / fa ] [ chan / meta / rcp ] [ szukaj ] [ Chan Wiki ]

/cp/ - Chłodne Pasty

Nazwa
E-mail
Temat
Komentarz
Plik
Osadź
Hasło (do usuwania postów)


Regulamin | TOR | IRC | CyTube | Komturcode | Online: | Aktywne fredy: | Aktywne boardy:

File: 60729fa53135b.vichan.jpg (32,9 KB, 746x507, e20651fb535fffecae791f8164….jpg) ImgOps Exif Google

 No.203[Odpowiedź]

WTT postujemy pasty zbyt krótkie i/lub samodzielne z niczym innym niezwiązane, by był sens zakładania im osobnych tematów. Mile widziane nie tylko krótsze opowiadania czy wypunktowane strzałki memiczne, ale również wszelakie wierszyki, haiku, cytaty, obserwacje, przeinaczenia, dosłownie wszystko. Postujcie co macie, śmiało.

 No.204

> Lvl 16, komers po ostatniej klasie gimbazy.
> Sebki zapraszają mnie spierdoksa na wutkę i po jakimś czasie przychodzą też do nas Karyny.
> Pijemy, pijemy. Karyny szybko odpadają, kilka Sebków też. Ja nie, bo byłem przy kości.
> Sebek alfa krzyczy "Sandra pokaż dupę" xD
> Sandra odpowiada że po chuj, a ten żeby nie pierdoliła tylko pokazała zamiast psuć klimat xD
> No nie, Seba, niemożliwy jesteś xD
> No weź pokaż, bo anon nie widział nigdy, pokaż mu żeby do liceum wyedukowany poszedł!
> Sandra podciąga sukienkę, majteczki ma kremowe w jakieś listki i winorośla. Odciąga je w dół.
> Hehe, Sandra, weź rozdziab poślady bo nic nie widzimy xD
> Najebana Sandra kładzie dłonie na pośladkach i odciąga je na boki.
> Żołądek podchodzi mi do gardła bo jej dupa jest brązowa, oruchana, niepodtarta.
> Rzygnij pod siebie.
> Mijają dwie godziny, zobacz jak Sandra i Sebek idą po cichu w krzaki.
> Rzygnij pod siebie raz jeszcze.



File: 60718da8d80bb.vichan.jpg (80,45 KB, 512x426, unnamed.jpg) ImgOps Exif Google

 No.201[Odpowiedź]

Bądź mną anon level, to nieistotne. Masz dziwny zwyczaj lizania cegieł… tak to pojebane, ale zanim zaczniecie mnie oceniać wysłuchajcie mnie do końca. Odkryłeś bowiem że lizanie cegieł jest strasznie, relaksujące. Potrafiłeś godzinami przeglądać fora obrazkowe prawą ręką jednocześnie, trzymając w lewej cegłę, i ją lizać. Spędziłeś tak mniej więcej 5 lat. Kiedy jednak pewnej spokojnej niedzielnej nocy, ty jak zabity śniłeś o kopulacji z cegłami dziurowymi i lizaniu cegieł klinkierowych, ze snu wyrwał cię telefon od firmy.

-Anon jutro lecisz w kosmos wraz z trzema innymi załogantami w celu zbadania pochodzenia życia na ziemi.
podjarka.exe, całą noc nie możesz zmrużyć oka przez tę wiadomość od szefa. Zanim zaczniecie zadawać pytania, co tu się odwatykaniło to mogę wam powiedzieć tylko tyle, że pracuję w tajnej fundacji kosmicznej jako geolog, a w tym przypadku jako astronauta. Następnego dnia jedziesz na miejsce zdarzeń, gdzie czeka na ciebie menadżer, jakiś szczupły koleś z fryzurą stylizowaną na skunksa, sebix, który wyglądał jak nabuzowany hormonami Justin Beaber i jego siostra blondynka mocne 10/10.

po krótkiej rozmowie mającej na celu zapoznaniu się wszystkich, i podpisaniu kilku dokumentów i zaświadczeń, które miały na celu potwierdzić, że firma nie ponosi odpowiedzialności za żadne straty w ludziach, kazano nam ładować tyłki na wahadłowiec. Te dziesięć sekund, które odliczał administrator lotu wystarczyły by przed oczami przeleciało mi całe moje życie lizania cegieł. Z resztą wziąłem jedną na drogę, by się uspokoić. Kiedy z ust administratora padła ostatnia cyfra zero, wystartowaliśmy i teraz docieramy do najnudniejszego momentu całej tej przygody, ja pierdolę lecieliśmy aż 8 godzin zanim dotarliśmy na miejsce. Przez ten cały czas skończyły mi się prawie wszystkie cegły, bo większość zdążyła się już rozpuścić pod naporem mojego języka, pomijając fakt, że reszta załogi patrzyła się na mnie przez to, jak na debila. Ale zważywszy na to, że jestem geologiem pewnie uznali że to jakiś mój sposób na badania i oszczędzili sobie dalszego komentarza. Kiedy byliśmy już jakiś kilometr od celu, poczułem jak by przez mój organizm i cały statek przeszła jakaś dziwna fala. Zaniepokoiło mnie to dlatego, wziąłem kolejną cegłę, po reszcie załogi też było widać, że coś jest nie tak, powiem wam szczeże od pierwszej emisji tych dziwnych fal zaczęło się robić coraz bardziej gorąco. Dosłownie jak żar z pieca sebix zaczął płonąć żywym ogniem, a wszPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.202

fajne



File: 6049cceccd168.vichan.jpg (43,92 KB, 500x500, jolly roger.jpg) ImgOps Exif Google

 No.94[Odpowiedź]

Anon skrzywił się, gdy promienie ostrego, porannego słońca musnęły jego twarz. Niesamowicie bolała go głowa, a wszystko wokół wirowało. Spróbował przypomnieć sobie, co właściwie wczoraj wyprawiał. A, tak. Poszedł do portowej gospody, licząc po cichu, że wreszcie uda mu się stracić prawictwo z jakąś pijaną dziewką. Plan się rzecz jasna nie powiódł, więc upił się na smutno z nowo poznanym marynarzem. Tom, bo tak ów osobnik miał na imię, zwierzył mu się z podobnych problemów – niski wzrost, chuderlawość, zakola… to wszystko sprawiło, że nieszczęśnikowi pozostało tylko zaciągnięcie się na statek. Anon cieszył się, że znalazł bratnią duszę, której mógł opowiedzieć historię swojego przegranego żywota. Nie mógł znaleźć stałego zajęcia i wciąż mieszkał z matką w rozpadającej się ruderze w dokach, nie mając nawet własnego pokoju, tylko legowisko za przepierzeniem z desek. W tym barłogu od dwudziestu pięciu wiosen swej marnej egzystencji musiał wieczorami słuchać, jak jego matka, będąca oficjalnie praczką, a nieoficjalnie prostytutką, przyjmuje kolejnych klientów.

„Ależ wszystko się chwieje, dawno się tak nie schlałem” – Anon jęknął i spróbował usiąść. Ze zdumieniem odkrył, że znajduje się na pokładzie okrętu. Gorączkowo próbował przywołać w pamięci szczegóły poprzedniego wieczoru. Bezskutecznie. Nagle obok niego z głośnym plaśnięciem rozbryzgnęło się ptasie gówno. Spojrzał w górę, na tle bezchmurnego nieba krążył majestatyczny pelikan. Kolejna porcja ptasiego guana spadła obok skacowanego Anona. Tego było już za wiele na jego sponiewierany żołądek. Przechylił się przez burtę i długo wymiotował gorzką żółcią. Gdy doszedł do siebie, spostrzegł stojącego tuż obok Toma.

- Wstałeś wreszcie! Chwytaj szmatę i zmywaj pokład, nie chcesz, żeby kapitan po wstaniu zauważył ptasie gówno na pokładzie. – Tom wesoło zajadał pierożki i nie widać po nim było śladu wczorajszego pijaństwa.
- Co? Co ja tu robię, eee… jak… - Anon próbował zebrać słowa, jednak nie było to łatwe.
- Nic nie pamiętasz? No tak, trzeba było pić bezalkoholowe, jak ja – Tom uśmiechnął się promiennie. Zaciągnąłeś się na ten statek, podpisując kontrakt na dziesięć lat służby.
- Jakim cudem, przecież ja nawet nie umiem pisać – Anon protestował słabo, nie w pełni rozumiejąc jeszcze powagę sytuacji.
- Nieważne, postawiłeś swój znak – Tom wyciągnął zwój pergaminu, na którym, oprócz szczegółowo spisanej umowy widniał nabazgrany węglem penis – O, widzisz? Tutaj.

Nic nie rozumiPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
25 postów oraz 7 obrazków pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.195

File: 6062d58631869.vichan.jpeg (73,13 KB, 633x474, Sinking-Ship.jpeg) ImgOps Google

Anon rozważył swoje szanse. Cóż mógł zrobić wobec demonicznego Watykańczyka, dysponującego najwyraźniej nadludzką mocą? Najwyżej wyskoczyć za burtę, skazując Pawlikowskiego na śmierć ze starości. Może tego właśnie potrzeba, niewinnej ofiary, by uwolnić świat od wielkiego zła? Przełożył jedną nogę przez burtę. I w tym momencie rozległ się ogłuszający huk, który wstrząsnął całym okrętem. Właz do warsztatu Szufli wyleciał w powietrze, a na powierzchnię wysunęła się potężna, metalowa dłoń. Deski pokładu jęknęły i zaczęły pękać, podczas gdy przez otwór przecisnął się ogromny stwór przypominający wykutego z żelaza człowieka. Na plecach niósł klatkę z rotującym Tuziakiem, najwyraźniej stanowiącym źródło energii. W humanoidalnej konstrukcji zasiadał sam Szufla. Przesuwał dźwignie i wciskał różnokolorowe przyciski, sterując w ten sposób ruchami egzoszkieletu. Na ramieniu konstruktora siedział Czaks i popiskiwał z ekscytacji

- Czas zatańczyć – krzyknął rozpromieniony Szufla i wcisnął czerwony guzik. Maszyna zamachnęła się pancerną pięścią na Pawlikowskiego, który ledwo zdążył uskoczyć. – Giń!

Watykańczyk rzucił się do ucieczki, a Szufla ruszył w pogoń, nie przestając go zasypywać gradem ciosów. Było widać, że uniki kosztują Pawlikowskiego wiele sił.

- Potrzebuję więcej mocy, jestem za wolny – powiedział pod nosem wynalazca, po czym obrócił się przez ramię w stronę Tuziaka. – Walę papieża, papież skurwysyn! – powiedział czystym, dźwięcznym głosem. Silnik zabuczał wyżej i w maszynę wstąpiło nowe życie. Pawlikowski w akcie desperacji odwrócił się nagle i rzucił na prześladowcę, próbując dosięgnąć Szuflę przez wąską szczelinę wizjera. Był jednak za wolny, potężne kopnięcie okutej nogi posłało go w stos beczek ogórków kiszonych, które z impetem roztrzaskał. Szufla podniósł ręce w geście triumfu i obrócił się wokoło, pozdrawiając pozostałych przy życiu członków załogi.

Anon odetchnął z ulgą. Czyżby to miał być koniec? Spojrzał na potrzaskane resztki beczek, spodziewając się ujrzeć zmiażdżone ciało Pawlikowskiego. Resztki ogórków kiszonych walały się między połamanymi dębowymi klepkami – nikogo tam jednak nie było. Anon krzyknął.

Pawlikowski stal na dziobie, trzymając oburącz kotwicę. Koniec łańcucha był przymocowany do kostki maszyny Szufli. Po obrażeniach, które powinny zabić Watykańczyka nie było już ani śladu. Na żółtej twarzy zagościł paskudny uśmiech triumfu. Kotwica poszybowała za burtę, dzwoniąc zwojami łańcucha. PodcięPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.196

>>195
Dziekuke za kolejny odcinek w imkeniu gildii budowlańców
Obraz Toma szorującego pokład tonącego statku zostanie ze mną na zawsze

 No.197

File: 606380d9ded51.vichan.jpg (269,55 KB, 720x960, terka pirat.jpg) ImgOps Exif Google

>>196
lekko sfermentowałem z wizji, gdzie na budowie starsi Janusze chleją w przerwie wódę, zagryzając kiełbasą, a anon czyta czanowe opowieści o piratach xD

 No.198

>>197
Na takich dużych budowach ostatnio nie robię
Aktualnie malowałem chatę pani Bożence (specjalnie z wielkiej) bardzo miła pani. Wdzięczna ze wszystkiego, baryłki z likierem dla mnie kupiła, żelki i soczki.
No kupiła mnie skubana tym xD zrobiłem jej expresowe malowanie bez ściem
Ale jak robiłem na wiekszych budowach to było właśnie tak jak mówisz, romany po wypierdoleniu małpki w kiblu wpierdalały kanapki ze śmierdziwem, iwany i sierioże jadły coś zrobionego przez mateczki (pachniało ładnie) no i anon z viczanem w telefonie, czorizo w ręcę i bułkom czostkowo w drugiej
Tak było

 No.199

>>198
chciałem tylko napisać, że bardzo szanuje taką panią Bożenkę (również specjalnie z dużej)



File: 6053a7b8235dd.vichan.jpg (15,93 KB, 512x165, unnamed.jpg) ImgOps Exif Google

 No.115[Odpowiedź]

Niels Bohr i Cristiano Ronaldo chodzili do wspólnej klasy w Kopenhaskim gimnazjum. Niels od wielu lat podkochiwał się w klasowej koleżance - Ethel. Był bardzo inteligentntnym introwertykiem, któremu słabo wychodził podryw ale buzujące hormony zmusiły go do zagadania na przerwie. Ethel akurat rozłożyła swoje zeszyty na parapecie.
- Hej Ethel. Co tam czytasz?
- Hej Niels, przeglądam zadania na pracę domową z fizyki. Wiesz jaki profesor Eriksson jest wymagający.
- Mogę ci pomóc z zadaniami. Bardzo lubię fizykę. Lubię o niej rozmyślać bo to nauka o rzeczach podstawowych. Pamiętasz lekcję o istnieniu atomów?
- Pamiętam Niels. Pan Eriksson mówił wtedy, że atomy są niepodzielne.
- No właśnie Ethel myślę, że to nie prawda. Myślę, że atom składa się z różnych, przeciwstawnych sobie cząstek. Jednocześnie cząstki te przyciąga do siebie jakaś siła. No wiesz… hehe taka jaka mnie ciągnie do ciebie xD

Nagle podbiegł do nich Christiano i zabrał Ethel piórnik.
- Krystian, oddawaj! - krzyknęła Ethel
- To go sobie odbierz! - odpowiedział buńczucznie chłystek jednocześnie podniósł rękę z piórnikiem do góry poza zasięg młodej damy.
- Głąbie jak nie chcesz się uczyć to chociaż daj się uczyć innym.
- Uczyć!? Ha! Dobre. A ktoś nauczył cię tego? W tym momencie Christiano upuścił piórnik Ethel, odbił go kolanem, podbił głową tak by opadł mu za plecy po czym podbił go ponownie piętką i złapał go ponownie stopą tuż przy ziemi. Następnie chwycił ponownie piórnik i zaczął uciekać krzycząc do koleżanki.
- Złap mnie! - Ethel pognała w pogoni za swoją własnością.

Niels wolał się nie wtrącać w takie barbarzyńskie figle. Nie licowało to z jego charakterem. Wychodząc tego dnia do domu po zajęciach zobaczył Ethel i Christiana całujących się za szkołą. Tego dnia umarła w nim jakaś cząstka. Postanowił ślepo powierzyć swoje życie nauce. To był przełom XIX i XX wieku. Widmo komunizmu krążyło nad Europą.

 No.116

>To był przełom XIX i XX wieku. Widmo komunizmu krążyło nad Europą.
to mnie zawsze rozjebuje xD

 No.194

File: 60621d250dd73.vichan.gif (2,47 MB, 199x199, PYSZNY-MAKARON.gif) ImgOps Google

i to się nazywa jakość



File: 60544d2388fa1.vichan.jpg (141,4 KB, 800x450, 1524114694302.jpg) ImgOps Exif Google

 No.118[Odpowiedź]

Wiecie, co mnie chyba najbardziej na świecie przeraża? Utrata kondycji umysłowej. Widziałem kilka takich przypadków w swoim życie i każdy jeden naprawdę odcisnął na mnie swoje piętno.
Najpierw był dziadek, który stał się schorowanym, zniedołężniałym starcem błagającym głośno o śmierć i płaczącym z bólu.
Potem był ojciec, który się zachlał, dostał udaru mózgu i od tej pory jest jebnięty, ma jakieś tiki nerwowe, problemy z pamięcią, do tego gada do siebie jak ten słynny dziadek ze schizofrenią z pasty.
Na koniec natomiast był mój przyjaciel, którego znałem od szczyla. Io ile powyższe dwa przypadki jestem w stanie jakoś wytłumaczyć i zwalić na albo podeszły wiek i brak należytej opieki zdrowotnej albo na własne destruktywne nałogi i brak umiaru, to ten boli cholernie, bo Kajtuś nie zrobił w życiu nic żeby sobie zasłużyć na taki los. Ot urodził się z pełnym pakietem zaburzeń i chorób, które z każdym rokiem się rozwijały, wykolejając jego życie coraz to bardziej i bardziej.

Poznaliśmy się przypadkiem w osiedlowym kiosku, gdzie po długich poszukiwaniach udało mi się wreszcie znaleźć jedyny egzemplarz CD-Action, do którego dorzucili BloodRayne. Każdy guwniak i nastolatek jarał się tą grą jak popierdolon, i w sumie czemu się dziwić? Ruda wampirzyca kręcąca tyłkiem przy każdym kroku, krojąca zombie na jakimś bagnistym, przedwojennym zadupiu? Pierwszy akt z tym właśnie bagnem był najlepszy, czysty piniondz.
Wyszło na to, że Kajtek też polował na ten numer, ale ja go ubiegłem i zwinąłem mu sprzed nosa ostatnią sztukę. Trochę mi się go smutno wtedy zrobiło, więc przysiedliśmy we dwóch na schodkach kiosku i przejrzeliśmy piśmidło, rozbierając wzrokiem każdy render Rayne. Wiecie, jak prestiżowe było wtedy posiadanie tej gry? Wszyscy mnie do siebie zapraszali żebym im ją zainstalował, non stop przychodzili też do mnie, jak podczas jebanych pielgrzymek, żeby razem grać. Wpatrywaliśmy się godzinami w kanciastą dupę dhampirzycy, rozbierając ją wzrokiem i marząc, jak wskakuje na nas i oplata nogami, a my krzyczymy „nein, nein”, jak naziole, którzy robili jej za podwieczorek.

Wymieniliśmy się z Kajtkiem numerami telefonów (stacjonarnych, rzecz jasna) i tak poznałem dobrego przyjaciela na całe życie, nie zdając sobie jeszcze sprawy z tego, jakim rollercosterem emocji będzie dla mnie przyjaźń z nim.

Niedługo potem poszliśmy do gimbazy i skończyliśmy w tej samej klasie. Ja byłem cichy i nieśmiały, on był cichy i nieśmiały, więc wiadomo,Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
31 postów oraz 13 obrazków pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.186

>>185
To samo pomyślałem XD

 No.187

File: 605ed694b9150.vichan.jpg (118,61 KB, 681x383, being-evel.jpg) ImgOps Exif Google

>>184
Jak to pieczarek?xD Co tu się?
Też mam nadzieję, że ta motorynka się rozjebie, to w sumie to szrot jest, ale mam złe przeczucia.

>>185
W sumie… o tym nie pomyślałem, ale nie można zignorować takiej możliwości. Chociaż prędzej to Kajtek by na wózku wylądował.

Dzisiaj leci ostatni na razie rozdział, bo docieramy w nim do teraźniejszości. Jeśli Kajtek odpierdoli coś jeszcze albo przypomni mi się coś jeszcze z przeszłości, to postaram się to również opisać, ale na razie to tyle.
Ja zrobię sobie przerwę i może wpadnę na pomysł napisania czegoś nowego w niedalekiej przyszłości. Ku chwale /cp/ moi mili.


W ogóle to ten Komarek miał podobno przejebaną historię – w 40 lat od dnia wyjechania z fabryki był zarejestrowany tyko przez pierwszego właściciela, który spadł z (moto)rowerka jeszcze chyba przed katastrofą w Czarnobylu xD Potem przechodził z rąk do rąk od Sebka do Sebka, bez jakichkolwiek umów, dokumentów, nic. W 2020 to sprzedający, gówniak lvl 15 najwyżej, musiał nieźle naściemniać w urzędzie żeby wyrobić mu normalny, trwały dowód. Jakoś się udało, dowód wysłał już pocztą Kajtkowi po tym jak sprzedał im Komarka, no i w końcu Kajtek mógł sam zarejestrować sobie go, w sensie na ojca, bo weź kurwa kupuj coś na dałna.
Wciąż było jednak zimno, więc nie mógł nim pojeździć. Wziął więc kredyt żeby kupić sobie profesjonalne odzienie w postaci wzmacnianej kurtki na motor, kasku (chciał taki z kolcem albo najlepiej legitny z okresu II wojny, ale za drogie były), jakichś rękawic z karbonowymi osłonami na knykcie, czyli wiecie, całkowita oczywista norma jak na 50cc, którym nie można przekroczyć legalnie 40-50 na godzinę xD

Przypomniałem mu jeszcze wcześniej żeby przed wyjechaniem na ulice zrobił kompletny przegląd, bo motorek ma zupełnie nieznaną historię i nie wiadomo, czy jest bezpieczny. Co zrobili z ojcem w pierwszej kolejności? Pojechali na stację kontroli pojazdów? A chuja, wjechali do łazienki Komarkiem i tam wymienili mu olej, świece, hamulce i podmalowali sprayem jakieś drobne rude ubytki. Zużyty olej oczywiście spuścili w kiblu, no ja pierdolę, inba nieopisana.
Post za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.188

>>187
dziękuję anonie za porywającą opowieść. dała mi trochę gnicia, a trochę smutku i refleksji. w sumie mam w dalszej rodzinie takiego Kajtka. skończył niedawno 50 lat i nic się nie zmieniło xD I wciąż utrzymuje go 80-letnia matka. ciekawi mnie co zrobi, jak rodzicielka spadnie z bicykla.

 No.189

>>187
dzięki opie, jak napisał anon wyżej dałeś trochę śmiechania, trochę smutania i refleksji. daję okejkę

 No.191

>>187
Boją się pieczarek xD o ile jedna czy dwie nie stanowi dla nich zagrożenia, to jeśli zobaczą większość ilość to dostają pierdolca.
Trzeba pamiętać żeby przy nich nie zamawiać np. pizzy z pieczarkami xD



File: 6038a18b78fcd.vichan.png (7,46 KB, 150x130, 17866269.png) ImgOps Google

 No.16[Odpowiedź]

Kurwa, anony, dobiłem interesu życia, no ja pierdolę. Rzecz działa się na zadupiu we wschodniej Erathii, już na granicy z jebaną dziczą w postaci obszarów zagrabionych przez Kreegan podczas całej tej ich jebanej inwazji kontynentu. Jechaliśmy z ziomkiem wozem w kierunku Deyji, no i ja poszedłem spać, a on prowadził. No i tak nas kurwa poprowadził, że zamiast na północny zachód, to nas na północny wschód wyjebało, w same łapy stacjonujących na granicy demonów.
Jeb, jeb! Słyszę tylko jakieś tłuczenie w wóz, wstaję i chuj, zaraz przede mną widzę żółtą mordę jakiegoś demona pedofila sługi szatana.
- Yyy… tege… no… na zewnątrz! - Wychrypiał i posłuchałem, bo nie wiedziałem, z jakim oddziałem mam do czynienia.
Wychodzę, ziomek klęczy i płacze, a wokół całego obozu zebrała się już jebana armia Kreegan, no w setkach skurwysynów było. Patrzę, chyba z tuzin ifrytów po jednej stronie, Czarcich Lordów to już wyjebało w dziesiątkach po drugiej, a Janów Pawłów trzepoczących skrzydełkami i tylko śliniących się z myślą o wypompowaniu ze mnie many to były kurwa setki.
- Czego tu szukajta? - Zapytał się żółty demon, jak się okazało wielki skurwiel i do tego tłusty jakby słoninę codziennie wpierdalał i miodem popijał.
- Jesteśmy wędrownymi handlarzami, co komu potrzeba, ubrania, jedzenie, do wyboru. - Skłamałem. Widzicie bowiem, z ziomeczkiem paraliśmy się przemytnictwem i ukryte pod podłogą w wozie mieliśmy stosy rycin stópek erathiańskich loszek, za które te chore skurwysyny piwniczaki z Nighonu skłonne były zapłacić grubą kasę. Nie wiem, czy ich kobiety hodują jakieś szpony u stóp, którymi ryją tunele, czy może jarają się tym, że to importowana kontrabanda, ale dla mnie to był czysty interes, tylko inwazja Kreegan wszystko popierdoliła i teraz zamiast wskakiwać na statek i płynąć na wschód, musieliśmy przedzierać się na północ do Deyji i później współpracować z tamtejszymi kościejami żeby wysłać dobra do tych pojebów czarnoksiężników.
- Demonie, spójrz. - Powiedziałem mu, wyjmując z kieszeni Statuetkę Poznania. Dlaczego, zapytacie, miałem przy sobie takie gówno? Ano dlatego, że gdyby złapał mnie jakiś idiota, który nie wiedziałby, jak bezużytecznym artefaktem jest, oceniając ją tylko po wyglądzie, to mógłbym mu ją dać albo sprzedać za jakieś śmieszne pieniądze, ratując przy tym skórę.
Demon jak to demon, po żółtej mordzie nic nie było widać, ale zainteresował się, bo zapytał:
- A dzieci przyciąga ten teges?
- Może iPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
47 postów oraz 11 obrazków pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.90

>>89
Leci okejka xD

 No.91

>>89
juz sie balem ze zacznie sie ruchac z mephala
za wczesnie jeszcze na to

 No.92

>>88
W sumie mam podobnie, postanowiłem po latach dokończyć książkę i w ramach rozgrzewki piszę tu pasty xD Jak czytam pisane przez siebie kiedyś rzeczy, szło mi dużo lepiej i widzę, że wyszedłem z wprawy. Cóż, czas do niej wrócić i dostarczyć przy okazji trochę inby anonkom xD

 No.93

>>92
Powiem ci, anonku, że bycie w pisarskiej formie to jedno, ale dużą rolę odgrywają tu nasze niepewności i powątpiewanie we własne umiejętności.
Gdy wracam po dłuższej przerwie do swoich starych tekstów, włączając w to pasty (!), często łapię się za głowę, bo zwyczajnie podoba mi się, w jaki sposób zbudowałem np. zdanie albo akapit i nachodzą mnie czarne myśli, że teraz bym nie był w stanie czegoś takiego wymyślić. Może tak. Może nie. Nie wiadomo. Dla mnie najważniejsze to czerpać przyjemność z pisania i w ten sposób pracować nad swoim warsztatem, bo mam jednego kolegę, który odpierdala takie inby ze swoim garażowym pisarstwem, że głowa mała, i w efekcie nie tyle stoi w miejscu, co się cofa, bo jego robione na siłę liczne prace są tylko coraz gorsze. Ale to tak złożony temat, że mógłbym z niego zrobić nową serię past xD

 No.190

opowi sie znudzilo xD ale to dobrze ze juz nie pisze bo sie wypalil
te ostatnie czesci byly ekstremalnie chujowe i zalosne
np. te osinowe kolko w dupie adrienne to myslalem ze to jakis gimbus sie podszyl pod opa
i generalnie smrod. opie pierwsze 3-5 czesci pieniadz, potem juz rownia pochyla



File: 6052f8562a767.vichan.jpg (325,82 KB, 1280x719, krowy_na_pastwisku_lubosho….jpg) ImgOps Exif Google

 No.106[Odpowiedź]

WTT będę (jeśli się uda) regularnie postował fragmenty past (lub całe, jeśli są wystarczająco krótkie), by staroanonki mogły sobie przypomnieć o naszym czanowym dorobku kulturowym i może w efekcie odświeżyć w całości pewne klasyki, a nowoanony miały okazję poznać prace, które zdefiniowały naszą kulturę i artystyczną historię.
No to co, jechane z tym koksem, pierwsza złota paściarska myśl w pigułce na rozpoczęcie:


Idziemy tym Patpong Road, tylko istotne jest to, że są cztery Patpong Road koło siebie: jedna dla hetero (tam gdzie byliśmy pierwszej nocy), druga też dla hetero (tam byliśmy właśnie wtedy), trzecia dla homo i czwarta dla Japończyków, gdzie się dzieją jakieś chore skurwysyństwa i biali ludzie tam nie wchodzą xD

Opowieść o Krzysiu w w Bangkoku
6 postów pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.163

>>161
I muchomór poprawiondt xD

 No.170

Plusem dużego mieszkania, czyli over osiemdziesięciometrowego jest fakt posiadania większej liczby pomieszczeń. Żyję jak robak w pokoju, jak się zapełni śmieciami, pudełkami po pizzy czy chinolu to zwyczajnie się przenoszę do następnego pokoju xD Jak zajebię syfem całe mieszkanie, to dopiero odgruzowuję i jeden cały dzień ogarniam to na błysk. Potem znów zasyfiam w pizdu xD

Pasta o własnym mieszkaniu

 No.171

>>170
To uczucie gdy znam typa w poznaniu co ma mieszkanie w centrum w kamienicy i jak siedziałem u niego to w takim pokoiku na tapczan i meblościankę, jak w bloku normalnie. A jak wychodziłem to koledzy zaczeli krzyczeć by pokazał anonowi resztę mieszkania (z podejrzanymi uśmieszkami)
Typ otwiera pokój
A tam 50m2 pokoju z balkonem xD
Wszystko zawalone meblami, oponami, rowerami do ćwiczeń itd itp xD

 No.176

Kał widniał na podłodze, więc Pawlikowski rzucił się niczym zwierzę na ofiarę, w sam środek gówna i zaczął się w nim taplać, jak mała dziewczynka spragniona zabawy. Podrzucał kupę do góry i łapał ją zębami, przebierał w niej nogami i obmywał w niej twarz.

Jedna z wielu prawd ujawnionych przez Lirycznego Wandala

 No.180

Lubię męską dominację, ale bycie przypartą do muru przez śmierdzącego wódką i potem, tłustego gościa, nie ma z moimi gustami nic wspólnego.
- Co, kurwo? Znalazła się kolejna szmata jebana, kurwa każda mądra! - Łapie mnie za rękaw i przytrzymuje. Ja nawet nie próbuję się wyrywać, strach mnie paraliżuje.
Kątem oka dostrzegam dziewczynę, do której gruby przyczepił się wcześniej. Widzę, jak bierze szeroki zamach i po chwili na głowie trzymającego mnie faceta rozpryskuje się zielona butelka. Słyszę dźwięk tłuczonego szkła i czuję woń piwa. Niekulturalny nieznajomy osuwa się na ziemię, po jego łysej głowie spływają ciemne strużki krwi.
Dziewczyna stojąca przede mną rozgląda się dookoła, wciąż trzymając w ręku obtłuczoną szyjkę od butelki. Wygląda na odrobinę starszą ode mnie, choć niekoniecznie. Jest wysoka i chuda, ma krótkie jasne włosy i ładną trójkątną twarz.
- Spierdalamy stąd. - Rzuca w moim kierunku.

Majka



File: 6057d9920420d.vichan.jpg (144,43 KB, 495x767, 161636152382758071.jpg) ImgOps Exif Google

 No.149[Odpowiedź]

opisze pokrotce ten kanal innym opom, moze do rana przeczytacie, bo jutro temat i tak spadnie. Cinemamassacre to trzech "nerdow" james rolfe - tytulowy nerd, mike matei - behind the scenes nerd ktory razem z rolfem zbiera materialy (moze glownie? chuj wie) i pisze scenariusze do odcinkow no i ten gruby smiec ktorego imienia akurat nie pamietam. gruby pojawil sie bardzo wczesnie (chyba jeszcze przed jutubem) i jest w duzej mierze odpowiedzialny za to ze kanal przezyl "infancy phase", poniewaz przyszedl, naprawil im stronke i wrzucil na nia reklamy z ktorych mieli jakies pieniadze. reszte prehistori (ban na youtubie, bootsy, film itp) pomine bo chce sie skupic na najnowszej erze kanalu. jakos w 2015 (moze wczesniej? nie pamietam), gruby i mike zaczeli robic swoj cotygodniowy program - talk about games. przewaznie brali jakies nowe gierki, czasami jakiegos klasyka i recenzowali je, na koniec mowiac czy wg nich wart kupic gierke. problem w tym ze zaden z nich nie mial nic ciekawego do powiedzenia o grach ktore recenzowali, czasami wrecz wygladalo to jakby gierki byly recenzowane przez podwiekow, albo starych dziadow ktorzy nigdy wczesniej w nic nie grali. efektem tego byly calkiem wysokie like to dislike ratio pod filmikami, od 10% procent w gore (co jest naprawde slabym wynikiem biorac pod uwage ze wiekszosc dislikeow szlo od ludzi ktorzy subskybuja ich kanal, nie bylo to spowodowane jakas kontrowersja i dislike bombami od sfrustorowanych wykopowiczow czy innych karaczenersow). kuluminacja tego gowna nastala gdy zdecydowali sie zrecenzowac remaster dead rising ( https://www.youtube.com/watch?v=_ANtUnYhdDQ ), ktory zmieszali z blotem, pokazujac ze nigdy wczesniej w niego nie grali i nie maja zadnego pojecia jak wazna byla to gra dla siodmej generacji. inbifor przestarzala gra gowno, moze dla ciebie oskarku tak, ale stare dziady 30 pare lat ktory cale zycie graja w gierki, gdy recenzuja taki tytul powinni umiec wytlumaczyc co im sie nie podoba w nim jednoczesnie zwracajac uwage jak wazna byla to gra i dla kogo jest ten remaster. wtedy ma to jaka wartosc. no ale niestety tak sie nie wydazylo, dislajki byly tak wysokie ze gruby i chudy wylaczyli like bara i przez nie pamietam ile czasu przestali robic recenzje (miesiac? moze dluzej). po powrocie filmiki mialy jeszcze wiecej dislikeow niz przed recenzja dr, do tego w komentarzach wysmiewali ich sponsorow przez co gruby i chudyPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.

 No.150

Oglądałem kiedyś cinemasacre, na.samym początku istnienia kanału ale jak stał.się popularny to jakość zaczęła spadać jak mała madzia z kocyka

 No.159

To jakaś starsza kopiujwklejka, nie? W sensie ma ze 2 lata teraz. Nie znałem jej.

W sumie to dalej pomimo upływu lat mam Cinemassacre w subskrypcjach, głównie dlatego, że w maturalnej klasie oglądałem Nerda, a to było jeszcze w czasach jego świetności, i został mi najwyraźniej jakiś sentyment.
Jakość ich filmików jednak mocno podupadła, jak anon wyżej zauważył.

Nawet główna seria zrobiła się jakaś sztuczna i wykastrowana. Czuć w niej, że Nerd wpadł w rutynę i nie ma już wiele do powiedzenia. Czasem znajdzie się jakaś śmieszniejsza scena, jak gdy w recenzji Earthbound wykrzykiwał tekst One, ale to raczej drobne fragmenciki całości. Reszta zrobiła się jakaś taka mdła i miałka, z pasji zrobił pracę i gdzieś po drodze stracił to, dzięki czemu jego starsze filmiki były pieniężne.



File: 6054905496f83.vichan.jpg (65,26 KB, 600x831, Jozef_Pilsudski1.jpg) ImgOps Exif Google

 No.128[Odpowiedź]

Józef Piłsudski przez całe życie łatwo przeziębiał się i coraz ciężej znosił miesiące zimowe.

Przełom 1930 i 1931 roku Józef Piłsudski spędził więc na portugalskiej wyspie Maderze. Po tygodniu pobytu Marszałek zapragnął zjeść coś bardziej konkretnego. Zasiedli więc w jednej z restauracji a jego adiutant poprosił kelnera o przygotowanie pizzy. Marszałek zażyczył sobie Capriciosę. Kelner chcąc maksymalnie ugościć przywódcę państwa Polskiego spytał się
- jakie sosy do tego?

Marszałek Piłsudzki odpowiedział tylko
- nie wiesz kurwiu polaczku jebany , że na zachodzie nie jedzą pizzy z sosem? Pierdolony cebulaku Hitler przynajmniej ruszył dupę, aby rozwinąć swój kraj a polaczki dalej taplają się we własnym gównie.

Kelner potraktował tą wypowiedź jako odmowę jakichkolwiek sosów.

 No.130

>>128
kurwa ale to był człowiek, ten chłód
mógłbym za niego umrzeć

 No.131

twarde, żołnierskie słowa prawdy ze strony Marszałka. szanuję



File: 6038e5c61d0dc.vichan.jpg (Schowaj obrazek, 83,93 KB, 512x682, czerw.jpg) ImgOps Exif Google

 No.23[Odpowiedź]

Właściwie nie wiem, dlaczego zwróciłem uwagę na tę reklamę. Zawsze uważałem łapiących się na to ludzi na idiotów, którzy wysłaliby ostatnie pieniądze nigeryjskiemu księciu. Tego wieczoru miałem jednak fatalny nastrój i dla żartu kliknąłem w migoczący napis „JEDYNY SKUTECZNY KREM NA POWIĘKSZENIE PENISA, SPRÓBÓJ ZA DARMO”. Ciekawe, gdzie tkwi haczyk? Na pierwszy rzut oka żadnego haczyka nie było, darmowa próbka przesyłana do wybranego paczkomatu, bez podawania jakichkolwiek danych. Zamówiłem paczkę i poszedłem spać.

Zapomniałem o sprawie, kiedy jednak otrzymałem smsa z powiadomieniem o przesyłce czekającej na odbiór, wspomnienie wróciło. Zażenowany udałem się do paczkomatu – skoro i tak zamówiłem ten syf, równie dobrze mogę spróbować. Kości zostały rzucone, chuj zostanie nasmarowany.

Wieczorem nałożyłem na swojego mikroskopijnych rozmiarów penisa grubą warstwę kremu i poszedłem spać. Gdy wstałem rano, coś było nie tak. Próbowałem odwrócić się na bok, jednak monstrualna pała dorównująca rozmiarami przyrodzeniu Rocco Siffrediego przeważała moje wątłe ciało. Byłem wniebowzięty, nie dowierzając, że rozwiązanie moich odwiecznych kompleksów okazało się tak prostą sprawą. Udałem się na spacer, delektując się potężnym nabrzmieniem, uwidaczniającym się na moich jeansach.

Ma radość nie trwała jednak długo. Już następnego ranka obudziłem się przygnieciony prąciem rozmiarów zrolowanego dywanu. Wpadłem w panikę i sięgnąłem po ulotkę leżącą koło łóżka. Dziękowałem losowi, że położyłem ją tak blisko, nie byłbym bowiem w stanie wstać z łóżka. Moje oczy ukłuł wytłuszczony nagłówek „NIE PRZEKRACZAĆ ZALECANEJ DAWKI 0,5 MG DZIENNIE”. Kurwa.
W panice przebiegając wzrokiem ulotkę szukałem rozwiązania. Nie było jednak nic napisane o tym, co robić w wypadku przedawkowania. Standardowe formuły o zasięgnięciu porady lekarza lub farmaceuty, które mimowolnie przeczytałem głosem z radiowej reklamy. Jedyne, co rzuciło mi się w oczy, to fakt, że zamiast wszechobecnego „Made in China” na opakowaniu widniał napis „Made in Arrakis”. Dziwne.

Przełamując wstyd, sięgnąłem po telefon, mając zamiar wezwać pogotowie. I wtedy wydarzyło się coś strasznego. Mój fallus ożył. Poderwał się, niczym żylasta, umięśniona bestia – i ruszył przed siebie. Jedyny opór, jaki mogłem stawić, zrobił na stworze równie wielkie wrażenie, co na pitbullu sąsiadów spod siódemki, kiedy jego ważąca pięćdziesiąt kilo właścicielka próbowała go odciągnąć od wąchania kałuży rzygowin. IPost za długi. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego pełną treść.
3 posty oraz 1 obrazek pominięte. Kliknij Odpowiedź aby zobaczyć.

 No.30

File: 6039290313dbe.vichan.jpg (43,64 KB, 800x600, xD.jpg) ImgOps Exif Google

>>27
no tak było

 No.74

>>23
Wspaniały makaron xD
To nówka sztuka czy jakiś reprint bo nie znam

 No.75

>>74
nówka, zmartwychwstanie vi to okazja warta uczczenia nowymi makaronami

 No.82

>>75
Bardzo ładnie, właśnie czytam 3 tom diuny, wiec mi dodatkowo oddało

 No.129

Zajebiste xD



Usuń post [ ]
Wstecz [1] [2]
| Catalog
[ * ] [ 3 / b / cp / r+oc / waifu / wiz ] [ btc / c / c++ / fso / h / kib / ku / lsd / psl / sci / trv / vg ] [ a / ac / fr / hk / lit / mu / tv / x ] [ med / pr / pro / psy / sex / soc / sr / fa ] [ chan / meta / rcp ] [ szukaj ] [ Chan Wiki ]